<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Blog Łukasza Ceglińskiego</title>
    <link>http://lukaszceglinski.blox.pl/html</link>
    <description>O sporcie, głównie warszawskim</description>
    <lastBuildDate>Sun, 13 May 2012 21:11:07 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Eagles grają! W drugich połowach...</title>
      <link>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Eagles-graja-W-drugich-polowach.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: left;"&gt; Nie minęło nawet ćwierć minuty, a Warsaw Eagles przegrywali u siebie z Seahawks Gdynia 0:7. Po pierwszej kwarcie było 3:14, pod koniec drugiej - 3:34!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 3:34 w tzw. Orlim Gnieździe, jak Eagles nazywają boisko OSiR na warszawskim Bemowie. Od 2006 roku, od kiedy istnieje w Polsce liga futbolu amerykańskiego, Orły - najstarszy klub w kraju - w Warszawie miały bilans 20-5.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Ale w niedzielę przegrały - zasłużenie! - z Seahawks 24:34. &lt;a href="http://www.sport.pl/sport-warszawa/1,125726,11714233,Eagles_wyraznie_przegrali_z_Seahawks_i_spadli_na_trzecie.html"&gt;Byłem, widziałem, opisałem.&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Futbol dopiero poznaję, więc na analizy się nie silę, ale słuchając tego co mówił trener Eagles Phillip Dillon przed i po meczu - o tym, że jego zespół gra lepiej w drugich połowach - prześledziłem zdobycze i straty punktowe Orłów w dwóch częściach sześciu tegorocznych meczów Topligi:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Pierwsze połowy Eagles wygrali 133:95.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Drugie połowy Eagles wygrali 136:34.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Jak widać w ataku zachowują poziom dość równy. W obronie różnice są jednak ogromne. Tylko w pierwszym meczu z Kozłami Poznań Orły nie straciły punktu w pierwszych dwóch kwartach. Dwa razy warszawiacy pierwsze połowy przegrali - 16:21 we Wrocławiu z Devils i 10:34 w niedzielę z Seahawks.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Drugie połowy? Tylko Seahawks w Gdyni i Devils potrafili zdobyć punkty przeciwko Eagles, ale pierwsi trzecią i czwartą kwartę przegrali wówczas 14:39, a drudzy - 14:16.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Dlaczego tak się dzieje? Cóż, tu liczę na wytłumaczenia wasze - tych, którzy grają, oglądają, obserwują Topligę. Standardowe wytłumaczenia słabych początków zwykle bywają takie: brak koncentracji, związane z tym lekceważenie rywala, słaby skauting...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Jak jest w przypadku Eagles?&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>cegieu@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Eagles-graja-W-drugich-polowach.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Eagles-graja-W-drugich-polowach.html</guid>
      <pubDate>Sun, 13 May 2012 21:11:07 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Waczyński - przemiana w wojownika</title>
      <link>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Waczynski-przemiana-w-wojownika.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: left;"&gt; Trefl Sopot pokonał PGE Turów Zgorzelec 77:71 i wyrównał stan rywalizacji w półfinale play-off TBL na 1-1. Kolejne dwa mecze w Zgorzelcu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Trefl zagrał lepiej niż w pierwszym spotkaniu - od pierwszej minuty był skoncentrowany, prezentował lepszą obronę, szybciej zaczął bronić strefą, która sprawia rywalom problemy. Ale i tak w połowie czwartej kwarty było 60:60.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Wtedy za dwa trafił Adam Waczyński i Trefl prowadzenia już nie oddał.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Nie twierdzę, że sopocianie wygrali dzięki Waczyńskiemu - 23-letni skrzydłowy zagrał bardzo dobrze, zdobył 17 punktów, miał sześć zbiórek i trzy asysty. Ale aż 25 punktów i osiem zbiórek zdobył Filip Dylewicz, ważne trójki trafili Łukasz Wiśniewski i Łukasz Koszarek, rzuty blokowali John Turek i Saulius Kuzminskas.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Ale Waczyński zasłużył na wyróżnienie. I to dobra okazja, by opublikować tutaj tekst o nim z marcowego "MVP".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;img src="http://lukaszceglinski.blox.pl/resource/wacz.jpg" alt="" width="500" height="329" /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Fot. Figurski.com.pl/Plk.pl&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Przemiana w wojownika &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Adam Waczyński rozgrywa najlepszy sezon w karierze. Najmłodszy gracz pierwszej piątki Trefla Sopot zmienił styl gry, wmocnił posturę, nie boi się fizycznej walki. - Zadaję sobie czasem pytanie, dlaczego nie było tak wcześniej - mówi 23-letni koszykarz. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; W efektownej i skutecznej drużynie Trefla można zachwycać się wieloma graczami &amp;#8211; Łukasz Koszarek świetnie dyryguje zespołem i trafia z dystansu, Filip Dylewicz wykorzystuje doświadczenie do oszukiwania rywali pod koszem, Łukasz Wiśniewski wybiega na odpowiednie miejsca, z których trafia z niezłą skutecznością, John Turek inteligentnie porusza się w polu trzech sekund, wykorzystując zrozumienie z Koszarkiem, a Marcin &amp;#8222;Lwie Serce&amp;#8221; Stefański podrywa zespół entuzjazmem i chęcią walki. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Adam Waczyński łączy w tym sezonie elementy charakterystyczne dla gry swoich kolegów. Nie na poziomie wybitnym, ale solidnym, który pozwala mówić o 23-letnim graczu, że jest świetnym uzupełnieniem liderów Trefla. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Agresywny styl &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Tak dobrego sezonu w Tauron Basket Lidze torunianin jeszcze nie miał. Średnie z początku marca (11,1 punktu przy 52 proc. skuteczności z gry, 3,2 zbiórki oraz 2,2 asysty) nie przewyższają wyraźnie osiągnięć z poprzednich lat, ale poprawę widać, bo Waczyński zrobił krok wprzód, grając w najlepszej z dotychczasowych swoich drużyn. Ale liczby to jedno, a nowy, agresywny styl gry Waczyńskiego to drugie. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; O wszechstronnym skrzydłowym często mówiło się, że jest &amp;#8222;miękki&amp;#8221;. Że nie ma instynktu zabójcy, że unika twardej gry, że możliwości fizyczne i psychiczne nie idą w parze z umiejętnościami technicznymi i czytaniem gry. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Waczyński przyznaje, że takie stwierdzenia były zasadne: - Zawsze byłem strzelcem, który nie lubił kontaktu fizycznego. Nie miałem postury do walki pod koszem, nie miałem szans z takimi graczami jak Kamil Chanas czy Marcin Sroka &amp;#8211; silnymi rzucającymi lub skrzydłowymi. Unikałem kontaktu, bo wiedziałem, że oni mogą mi coś zrobić, a ja im nie. Koncentrowałem się na rzucaniu. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; W tym roku jest jednak inaczej. Waczyński oddaje więcej rzutów z pola trzech sekund, po minięciu rywala zdecydowanie idzie na kosz, zdarza mu się kończyć akcje wsadami, skuteczniej walczy na deskach. Co się zmieniło? &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - Zaczęło się od tego, że w poprzednim sezonie dołączył do nas w Treflu trener od przygotowania fizycznego Tobiasz Grzybczak. Powiedział mi, że muszę popracować nad dynamiką i siłą &amp;#8211; opowiada Waczyński. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - No i pracowaliśmy przez cały sezon i jeszcze po jego zakończeniu. Zanim wyjechałem na zgrupowanie kadry, ćwiczyliśmy razem przez dwa wakacyjne miesiące. Cztery razy w tygodniu siłownia, a dwa razy ćwiczenia stabilizujące, by nie zaniedbać żadnej partii mięśni oraz by wzmocnić wszystkie te, które pomagają uniknąć kontuzji. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - Efekty widziałem z tygodnia na tydzień, a to ważne, bo dzięki nim chce się ćwiczyć &amp;#8211; tłumaczy Waczyński. Koszykarz wzmocnił się fizycznie, jest o sześć kilogramów cięższy niż poprzednio. I ten fizyczny postęp widać &amp;#8211; skrzydłowy Trefla jest bardziej dynamiczny, a pod koszem nie boi się kontaktu fizycznego. Czy wraz ze wzmacnianiem ciała pracował też nad psychiką, by przełamać dotychczasowe przyzwyczajenie do unikania twardej walki? &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - Zmiana zaszła we mnie podczas zgrupowania reprezentacji, po rozmowach z Walterem Jeklinem i trenerem Alesem Pipanem. Po sezonie, w którym grałem jako rzucający, trener Pipan przesunął mnie na niskie skrzydło. Moja rola diametralnie się zmieniła, musiałem zmienić podejście &amp;#8211; wyjaśnia Waczyński. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - Przez dwa miesiące zgrupowania wpajano mi, że mam walczyć cały czas na desce, w obronie i rzucać się na piłki, bo tego najbardziej mi brakuje. Starałem się przełamać i myślę, że są efekty &amp;#8211; dodaje gracz Trefla. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Piętnastolatek w ekstraklasie &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Podczas mistrzostw Europy na Litwie tych efektów nie było jeszcze widać. Waczyński zagrał 14 minut w czterech meczach &amp;#8211; nie zdobył punktu, zbiórki ani asysty, miał trzy straty. Nie przystawał do poziomu wielkiej imprezy. Ale ma wytłumaczenie. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - Przez cztery miesiące przed mistrzostwami trenowałem i byłem w formie. Ale na ME już się nie trenuje, a że grałem ledwie po kilka minut w meczu, więc forma ulatywała i stając naprzeciw Rudy&amp;#8217;emu Fernandezowi czy Luolowi Dengowi wyglądałem jak amator. Starałem się, ale to było za mało. Nie miałem argumentów, ale potraktowałem to jako motywację. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Waczyński zauważa, że wcześniej, kiedy kadra koncentrowała się na treningach, wypadał lepiej: - W sparingach u trenera Pipana grałem po kilkanaście minut i uważam, że nie wypadałem źle. Przeciwko Marco Belinellemu potrafiłem rzucić 12 punktów. Nie byłem źle przygotowany. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Potencjalnym kadrowiczem był od zawsze. W ekstraklasie zadebiutował już siedem lat temu, miał 15 lat i 103 dni, kiedy, jako gracz Prokomu Trefla Sopot, zdobył pierwsze punkty. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; &amp;#8211; Znalazłem się w piątce z Mike&amp;#8217;em Millerem, Mateuszem Pietkiewiczem, Mariuszem Bacikiem i Dejanem Radojeviciem. Graliśmy w Koszalinie z AZS. Zagrałem sześć minut, zdobyłem punkty, trzy razy faulowałem &amp;#8211; wspomina. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 26 lutego 2005 Prokom wygrał tamten mecz 104:95. Trzy lata później Waczyński zadebiutował w Eurolidze. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Inaczej być nie mogło, bo torunianin koszykówkę od urodzenia miał we krwi. Dziadek Szczepan był dobrym zawodnikiem, a potem trenerem, podobnie jak ojciec Witold. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; &amp;#8211; Wychowując się w takiej rodzinie uważałem, że grać w koszykówkę po prostu trzeba &amp;#8211; mówi Waczyński. - Pierwsze kroki na boisku stawiałem w oldbojach &amp;#8211; mój tata grał w takim zespole w Toruniu. Był w nim także m.in. mój o cztery lata starszy brat Witold junior. I ja też chciałem. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Miał osiem lat, kiedy pojechał na swój pierwszy obóz, potem ćwiczył w Zrywie u trenera Marka Ziółkowskiego. Wkrótce ojciec stworzył młodzieżowy klub specjalnie dla syna. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - Wax powstał dla mnie, ale też dla brata &amp;#8211; zaznacza Waczyński. - On grał nieźle w młodym wieku, chciała go Astoria Bydgoszcz, ale Witek nie chciał wyjeżdżać z Torunia. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Krok od Czarnych Słupsk &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; W Waksie Waczyński był zawodnikiem od wszystkiego. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - Przegrywaliśmy większość meczów po kilkadziesiąt punktów, a ja rozgrywałem piłkę, zbierałem, rzucałem, podawałem &amp;#8211; tak w mniejszych klubach bywa. To na pewno sprawiło, że jestem bardziej wszechstronny. Tata zawsze się śmiał, że ja tylko kozłowałem, a rywale usuwali mi się z drogi i miałem wolną drogę do kosza &amp;#8211; wspomina koszykarz Trefla. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; A że wspominać swoją karierę, ze szczegółami, lubi, to sam proponuje, że opowie historię o tym, jak trafił do Sopotu. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - W Waksie mieliśmy fajny zespół rocznika &amp;#8217;87 &amp;#8211; byli tam m.in. wszechstronny Michał Bruź, syn siatkarza, który zdobył mistrzostwo Polski juniorów starszych z Anwilem Włocławek. Także Michał Chwiałkowski, który w tej chwili, jako DJ Chwiał, jest jednym z lepszych didżejów w Polsce - bardzo dobrze rzucał za trzy punkty, potrafił trafić nawet dziewięć trójek w meczu. Rozgrywającym był Janek Konikiewicz, wymienialiśmy się z nim na tej pozycji. Na czwórce mieliśmy Aleksandra Piątkowskiego, który rzucał z dystansu i dużo zbierał. Zmieniał go Karol Leszczyński. Był też z nami Przemek Boruta, który studiuje obecnie w Warszawie jakiś skomplikowany kierunek&amp;#8230; &amp;#8211; opowiada z pasją w głosie Waczyński. Widać, jak ważne to dla niego wspomnienia. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - Mieliśmy naprawdę mocny zespół. Wygrywaliśmy sporo meczów i kiedyś, w 2004 roku, pojechaliśmy na turniej do Tczewa. Graliśmy m.in. z Polpharmą i Czarnymi. Tymi drugim rzuciłem siedem trójek, a trenerzy ze Słupska zaczęli pytać mojego tatę, czy ma może w Waksie inne roczniki, bo oni tworzą silną grupę z &amp;#8217;89. Tata powiedział, że ma syna. &amp;#8222;Który to?&amp;#8221; &amp;#8211; spytali. Jak się dowiedzieli, że to ja, zaproponowali, żebym przyjechał do nich na testy. Pojechałem, obserwował mnie trener Mirosław Lisztwan, który po pierwszym treningu stwierdził, że trzeba mnie brać. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - Jeździłem do Słupska, kiedy miałem czas i &amp;#8211; bez kontraktu &amp;#8211; grałem z Czarnymi w rozgrywkach NEYBL, czyli młodzieżowej Eurolidze &amp;#8211; opowiada Waczyński. - Trenował nas także znany z reprezentacji młodzieżowych Robert Jakubiak. Radziliśmy sobie dobrze. W tej lidze grał też Prokom Trefl Sopot, który kiedyś w Kosakowie zorganizował turniej O Kosakowską Łódkę. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - My, jako Czarni, awansowaliśmy do finału, gdzie spotkaliśmy się z łotewskim zespołem z Rygi. I ja zagrałem wtedy mecz życia &amp;#8211; rzuciłem 40 punktów, wygraliśmy jednym po dogrywce i od tamtej pory trener Jan Jargiełło, który mieszkał w Toruniu, zaczął namawiać mojego tatę, żebym przeszedł do Sopotu. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - Mieliśmy dylemat &amp;#8211; Czarni czy Prokom. Wybraliśmy Prokom, bo to był mistrz Polski. Ale kto wie, gdybym w finale w Kosakowie zagrał słabiej, mógłbym grać w Czarnych &amp;#8211; śmieje się koszykarz. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Jak Koszarek i Szubarga &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Po czterech latach w Prokomie, gdzie w sumie zagrał w ekstraklasie ledwie sześć razy, Waczyński przeniósł się do słabiutkiego Górnika Wałbrzych, a potem do PBG Basket Poznań. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - W pewnym momencie uznaliśmy z tatą, że wiele talentów wychodzi z biedy &amp;#8211; tłumaczy ruchy transferowe. - Łukasz Koszarek zaczął dostawać więcej minut w Polonii Warszawa, kiedy ta miała kłopoty, Krzysztof Szubarga w Noteci Inowrocław też grał, bo nie było komu. Nie żałuję swojej decyzji o odejściu do Górnika z Prokomu. Nie wiadomo, czy w Sopocie dostałbym szansę. Z perspektywy czasu myślę, że to słuszna decyzja. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Waczyński ma 198 cm wzrostu, ale w młodzieżowej i dorosłej koszykówce zdarzało mu się łączyć trzy pozycje &amp;#8211; rozgrywającego, rzucającego i skrzydłowego. Gdzie czuje się najlepiej? &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; &amp;#8211; Lubię łączyć grę na dwójce i trójce &amp;#8211; mówi. - Nie jestem zwolennikiem kozłowania, w tym elemencie z niższymi graczami, rozgrywającymi, rywalizować nie mogę. Ale jako rzucający czy niski skrzydłowy czuję się lepiej. W tym sezonie naprawdę podoba mi się rola zawodnika, który walczy. Zadaję sobie czasem pytanie, dlaczego nie było tak wcześniej&amp;#8230;Uwielbiam grać akcje z zasłoną. W takich zagraniach lubię kreować pozycje dla partnerów, dla samego siebie i myślę, że to mi najlepiej wychodzi. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; - Uważam, że z roku na rok robiłem postęp - dodaje Waczyński, analizując ostatnie sezony. - Mogłoby się wydawać, że ten sezon jest szczególnie dobry i faktycznie, przełom nastąpił. Ale dlatego, że zauważyłem, jak bardzo liczą się inne aspekty gry &amp;#8211; nie tylko punkty, zbiórki czy asysty, ale też wymuszane faule. Staram się być na boisku widoczny, choć wiem, że przy takich graczach jak Łukasz Koszarek i Łukasz Wiśniewski może to być trudne. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Trudne czy nie &amp;#8211; Waczyński na boisku widoczny jest. Jak nigdy dotąd. &lt;/p&gt;</description>
      <author>cegieu@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Waczynski-przemiana-w-wojownika.html</guid>
      <pubDate>Wed, 9 May 2012 20:15:13 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Słowo się ćwierkło...</title>
      <link>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Slowo-sie-cwierklo.html</link>
      <description>&lt;p&gt; ... Turów na mistrza.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://lukaszceglinski.blox.pl/resource/cwierk.jpg" alt="" width="500" height="286" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; &lt;a href="https://twitter.com/#!/cegieu/status/199546594578804736"&gt;Com napisał, napisałem&lt;/a&gt; . I podtrzymuję. Moim zdaniem mistrzem Polski w 2012 roku będzie PGE Turów Zgorzelec.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Ma dobrego, doświadczonego trenera Jacka Winnickiego, który już rok temu był bardzo blisko złota, a w tym sezonie zdołał poskromić chaos w zespole i wyprowadził go na prostą.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Na kluczowych pozycjach rozgrywającego i środkowego Winnicki ma po kilku różnych graczy. Giedrius Gustas (w formie!) jest gdzieś pomiędzy doświadczonym Arthurem Lee i szalonym  Ronaldem Moorem. To pozwala na prowadzenie gry w różny sposób i wywieranie presji na rozgrywającym rywala.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Daniel Kickert obok Donatasa Motiejunasa i Filipa Dylewicza to czołówka silnych skrzydłowych ligi, a wspomagają go zabijaka  Dallas Lauderdale i Damian Kulig, którego nie próbujcie zostawiać za linią 6,75 metra...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Do tego dochodzą David Jackson, Michał Chyliński, Konrad Wysocki, Michał Gabiński, Aaron Cel...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Rywale? Bardzo dobrzy. Ale każdemu, mam wrażenie, czegoś brakuje. Albo na boisku, albo na ławce rezerwowych.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &#xD;
&#xD;
&lt;br /&gt; &lt;/p&gt; &#xD;
&lt;a href="http://polldaddy.com/poll/6206492/"&gt;Kto będzie mistrzem Polski?&lt;/a&gt; &#xD;
&lt;p&gt; &amp;#65279;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>cegieu@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Slowo-sie-cwierklo.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Slowo-sie-cwierklo.html</guid>
      <pubDate>Mon, 7 May 2012 21:05:24 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gortat a sprawa polska, czyli widziane z PL</title>
      <link>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Gortat-a-sprawa-polska-czyli-widziane-z-PL.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: left;"&gt; Apel Marcina Harasimowicza pt. &lt;a href="http://www.2takty.com/blogi/lapy-precz-od-gortata?cms_user=dfb373139d7b05360befe2444bb254d0&amp;amp;cms_user=9342268aeda6d6584da2d8f6865e86c6"&gt;"Łapy precz od Gortata!"&lt;/a&gt;  większość z koszykarskich kibiców zapewne czytała.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Odpowiedź Łukasza Andrzejewskiego pt.&lt;a href="http://polskikosz.pl/news/105122/komentarz__gortat_a_deyna.html"&gt;"Gortat a Deyna"&lt;/a&gt;  prawdopodobnie także.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; To ja dodam jeszcze parę cytatów z tekstu Marcina Harasimowicza z kwietniowego "MVP", które wpadło mi w ręce dopiero ostatnio. Pod hasłem "La Live" albo "Widziane z L.A." (nad tekstem są oba sformułowania) o Marcinie Gortacie czytamy m.in.:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Rozgrywa właśnie sezon życia, ale w Polsce pozostaje niedoceniony. Nigdy tego otwarcie nie przyzna, ale na pewno go to boli. Czy to było jego winą, że PZKosz nie potrafił załatwić tak oczywistej rzeczy jak ubezpieczenie na mistrzostwa Europy? Dirk Nowitzki nie miał takich problemów w niemieckiej federacji, a bracia Gasol w hiszpańskiej? Tylko Gortatowi się oberwało - od mediów, niektórych kibiców (głównie tzw. śmiałków internetowych), a nawet kolegów z drużyny. Niektórzy skrytykowali go publicznie, choć po pierwsze - jest to nielojalne, niesmaczne i nieprofesjonalne, po drugie - nie mają żadnego punktu odniesienia. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; I potem jeszcze, żeby nie przedłużać, m.in.:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Szkoda, że nie potrafimy się cieszyć czymś tak oczywistym i nie podlegającym dyskusji, jak gra Gortata w NBA w tym sezonie. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Gortat absolutnie nie dostał tego, na co zasługuje. Tego, aby być przykładem do naśladowania dla WSZYSTKICH sportowców w Polsce, nie tylko koszykarzy. Oraz wszystkich w ogóle, kropka. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Tak więc ci reprezentanci Polski, którzy nie zrobili żadnej kariery, a mówią, że "Marcin niech lepiej pokaże, jakim liderem jest na parkiecie", niech lepiej kupią sobie "league pass" i włączą telewizor. Wtedy zobaczą. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Cytaty, szczególnie te w drugiej części, są wyrwane z kontekstu, a na tekst składa się także rozmówka z Gortatem, spostrzeżenia autora, analiza gry koszykarza. Ale myślę, że Marcin Harasimowicz nie obraziłby się o wyciągnięcie akurat tych cytatów, które zaproponowałem. Powtórzył je - choć nie dosłownie - w obu źródłach, więc są dla niego ważne.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Ale ja myślę, że ich autor ma zbyt wąską perspektywę. Że to "L.A." trochę ogranicza jego punkt widzenia. Że podchodzi do tematu "Gortat a sprawa Polska" zbyt jednowymiarowo.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Droga Gortata do NBA to obrazek bajkowy. Oto późno ściągnięty do koszykówki nastolatek, który grzeje ławkę w młodzieżówce, bo koledzy grają lepiej i jest skreślany przez polskich trenerów lub prezesów klubów, którzy cierpliwości mają mniej niż pieniędzy, zaczyna ciężko harować u serbskich trenerów w Niemczech. Wytycza sobie cel, NBA, i krok po kroku, nie zrażając się niczym, konsekwentnie do niego dąży...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Zresztą, nie będę zanudzał - historię kariery Gortata znacie na pamięć. Harasimowicz ma rację - ona, sam Gortat, powinny być przykładem do naśladowania dla wszystkich sportowców. I, rzeczywiście, może i dla nas wszystkich. Udało mu się, zrealizował marzenia, osiągnąć sukces. Kto by tak nie chciał?&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Ale - do cholery! - bez przesady z tym Bońkiem, Deyną i Lato razem wziętymi, bez przesady z najważniejszym sezonem w historii polskiej koszykówki, bez przesady z zaobserwowanymi przez Harasimowicza relacjami z polskich mediów, gdzie - podobno! - o Gortacie pisze się "przepłacany przeciętniak". Naprawdę? Nie czytam wszystkiego, co jest publikowane, bo bym zwariował, ale o czymś takim nie słyszałem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; I, last but not least, stanowczo protestuję pisaniu o reprezentantach Polski per "nieudacznicy"! A w szczególności &lt;a href="http://www.sport.pl/koszykowka/1,65040,10269900,Lukasz_Koszarek__Mamy_szanse_na_igrzyska.html"&gt;o Łukaszu Koszarku&lt;/a&gt; , bo to przecież do niego pije Harasimowicz i to na jego słowa jest/był zły Gortat.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Jeśli dla Marcina udacznikiem  jest tylko ten, kto gra w NBA, to w takim razie każdy z nas, dziennikarzy, pracujących poza "New York Timesem" jest nieudacznikiem. Ale mimo wszystko, nieudacznie , pozwolę sobie kontynuować.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; To nie jest najważniejszy sezon w historii polskiej koszykówki. Harasimowicz prawdopodobnie tego nie wie, ale nazwisko Gortat i to, co koszykarz Phoenix Suns osiąga w NBA, nie jara  Polaków tak, jakby autor się tego spodziewał. Zna go każdy, ale ogląda ułamek. Dla wielu Polaków - nie kibiców - Gortat jest jedynym rozpoznawalnym koszykarzem, tylko... To trochę tak, jak było z Mariuszem Czerkawskim i polskim hokejem. Gwiazda, świetny gracz, medialny, wygadany... I reprezentujący dyscyplinę, którą - w skali kraju - interesuje się niewielu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Kibice? Tu poziom wiedzy jest zdecydowanie wyższy. Każdy bez wyjątku jest świadomy osiągnięć Gortata. Każdy o nim mówi. Ekscytacja, uwielbienie, szał? Kurczę, nie wiem, z czego to wynika - może z różnicy czasu, może z natężenia gier, a może z - paradoksalnie - regularności Gortata i jego godnych podziwu 18-12, 24-15, 13-13, 21-14, 23-16, 19-11 itd. itp. Dość powiedzieć, że rozmawiając z kibicami naprawdę nie czuć, by polska koszykówka kręciła się wokół MG13.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; To trochę paradoks, bo na pytanie o dyscyplinę większość odpowie, że koszykówka w Polsce = Marcin Gortat. Odczułem to świetnie w 2011 roku, kiedy mój kierownik decydował tak: Gortat zagra na Litwie, jedziesz na mistrzostwa. Nie zagra - nie jedziesz.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Ale z drugiej strony w Polsce - przynajmniej w tym sezonie - tego nie czuć. Ponitki, Zastale, Karnowscy, Trefle i Prokomy - wszystko jakoś się kręci. Jakoś , ale się kręci. Gortat to coś  ekstra , ale też coś poza.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Idąc dalej - moim zdaniem to, że Marcin Gortat miał życiowy sezon w NBA, w polskiej koszykówce nie zmienia niczego. Niczego.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Przełomem, historycznym sezonem, byłby półfinał lub choćby ćwierćfinał mistrzostw Europy, awans na mistrzostwa świata, awans na igrzyska. Mistrzostwo NBA z udziałem Polaka oczywiście też. Ale NBA, dla ludzi, którzy się nią nie interesują, to abstrakcja, amerykańska liga grająca w nocy. Śmiem twierdzić, że dla przeciętnego Polaka - tu zawsze lubię podać przykład mojego teścia, który zresztą właśnie obchodził urodziny (najlepszego tato!) - Gortat jest kimś między Sebastianem Janikowskim, a Tomaszem Adamkiem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; A co różni Janikowskiego od Adamka? Wiele rzeczy, ale przede wszystkim flaga. Adamek ją ma , Janikowski nie. Gortat?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Reprezentacja Polski - tu zgadzam się z Łukaszem Andrzejewskim - nie potrzebuje gaduł . Potrzebują ich media - cóż, taka rzeczywistość. Elokwentny Gortat - oj tak, bardziej elokwentnego szukać ze słońcem  - zawsze nas przyciągnie, a redaktor zawsze woli jego wypowiedź w leadzie. Ale, i tego niestety nie wie Marcin Harasimowicz, jakże trzeźwe spojrzenie na koszykówkę i reprezentację mają np. Filip Dylewicz, wspomniany Koszarek, czy - tak, tak! - Maciej Lampe. Albo Thomas Kelati. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Liczy się przede wszystkim to, czy oni będą dla reprezentacji grali. Każdy z osobna i wszyscy razem ze sobą. I najczęściej za darmo, bo, cóż, takie są realia.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Owszem, żaden z reprezentantów Polski, poza Gortatem, nie gra w NBA. Owszem, nie każdy z nich - z różnych względów - w kadrze gra regularnie. Dlatego dodam jeszcze Przemysława Frasunkiewicza, Krzysztofa Szubargę, Piotra Stelmacha czy Kamila Łączyńskiego. I mógłbym znaleźć jeszcze wielu gości, których na boisku można oceniać różnie, ale którym należy się szacunek. Ja ich - i wielu innych koszykarzy grających w Polsce - szanuję. Chwała Gortatowi, ale on sam nie zbawi dyscypliny. Zbawi ją reprezentacja.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Wracając - miał rację Łukasz Koszarek, mówiąc we wrześniu po ostatnich ME, że jeśli Marcin Gortat chce być liderem reprezentacji, to musi bardziej poświęcić się dla drużyny. I że jeśli tego nie zrobi, to liderem kadry może być dla kibiców, dla mediów, ale nie dla koszykarzy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Ale miał rację nie dlatego, że ja  tak piszę. Miał rację dlatego, że mówił to właśnie on, Koszarek. Koszykarz, który z kadrą był praktycznie zawsze, który z natury gadułą  nie jest, który nawet nie jest dobrym mówcą w medialnym rozumieniu tego słowa. Skoro on to powiedział, to znaczy, że tak myślała drużyna.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Jeśli Harasimowicz na to się obrusza, jeśli rzuca ciętą ripostę , to znaczy, że tego nie rozumie. Nie rozumie, że polski sport to przede wszystkim kadry, flagi i mistrzostwa, a nie ligi. Nawet NBA. Koniec, kropka.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Nie, osiągnięć Gortata nikt w Polsce nie deprecjonuje. Przynajmniej ja takich osób nie znam. Mam wielu znakomitych kolegów z mediów, którzy - idę o zakład - oglądają więcej meczów NBA (całej NBA, a nie tylko Suns) od Harasimowicza. Jasne, nie na żywo, bez interakcji z zawodnikami, trenerami, menedżerami, których w L.A. doświadcza Marcin - one są bezcenne, większość z nas tego na pewno zazdrości. Ale też nie przesadzajmy. To, że rozwijający się Marcin Gortat jest uzależniony  od Steve'a Nasha, to, że zagadką będą jego rola i poziom na boisku w koszulce Suns, jeśli Nash odejdzie, wiem nawet ja, choć NBA oglądam już rzadziej od Tauron Basket Ligi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Tekstów o wielkiej wspinaczce wielkiego Gortata powstało w Polsce wiele. Zasłużenie. I właśnie dlatego ślepe uwielbienie zamiast rzetelnego opisywania dokonań Gortata, byłoby w stosunku do niego nie fair. - Nie jestem gotowym produktem jako koszykarz NBA - powiedział w kwietniu Gortat Harasimowiczowi. Widzi to główny bohater, widzimy to my.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Więc gdzie jest problem? Z perspektywy PL go nie widać, naprawdę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; PS Sorry, ale naprawdę nie mogę się oprzeć. Nielojalne, niesmaczne i nieprofesjonalne, publiczne krytykowanie kolegów z drużyny? &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=9hXeI2GRBNo&amp;amp;feature=player_embedded"&gt;A co z Robinem Lopezem?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>cegieu@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Gortat-a-sprawa-polska-czyli-widziane-z-PL.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Gortat-a-sprawa-polska-czyli-widziane-z-PL.html</guid>
      <pubDate>Sun, 6 May 2012 01:28:27 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Piramida typerów - półfinał play-off</title>
      <link>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Piramida-typerow-polfinal-play-off.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: left;"&gt; Przed nami półfinały play-off Tauron Basket Ligi - Asseco Prokom Gdynia zagra z Zastalem Zielona Góra, a Trefl Sopot z PGE Turowem Zgorzelec. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstwa, a szanowni goście tego bloga plus gospodarz, znów - &lt;a href="http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/04/Piramida-typerow-cwiercfinal-play-off.html"&gt;tak jak w ćwierćfinałach&lt;/a&gt;  - typują rozstrzygnięcia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; ASSECO PROKOM GDYNIA (1) - ZASTAL ZIELONA GÓRA (4) &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Stanisław Trojanowski (prezes Kotwicy): 1-3. Zastal jest na fali, Prokom raczej w dołku. Po czterech meczach będzie 2-2, a piąty mecz... Nie, inaczej - spodziewam się niespodzianki i myślę, że będzie 3-1 dla Zastalu. Zielonogórzanie potrafili pokonać Czarnych w decydującym meczu nawet bez Kirka Archibeque'a, a to świadczy o dobrej zespołowej obronie. Gdy doda się do tego Waltera Hodge'a w ataku, to ten zespół robi wrażenie. Prokom rozczarowuje - nie wiem, czy to ogólny kryzys, czy brak Przemysława Zamojskiego&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Wojciech Kamiński (trener Polpharmy):  1-3. Wydaje mi się, że Zastal jest w stanie wygrać serię z Prokomem. Nawet z Zamojskim Asseco niełatwo grało się z Zastalem, a bez niego może być bardzo ciężko. Siła graczy podkoszowych na pewno jest dużo większa po stronie Asseco, natomiast Donatas Motiejunas nie potrafił wykorzystać swoich przewag z AZS Koszalin. Jeśli Archibeque się wyleczy, to Zastal może dać radę. Trener Andrej Urlep i AZS pokazali, którędy droga - przez podwojenia pod koszem. Skoro AZS wygrał dwa mecze, to znaczy, że sposób na Prokom jest. Na dodatek Zastal w tej parze będzie miał przewagę na obwodzie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Michał Nowakowski (zawodnik Politechniki): 3-2. Zastal bardzo wysoko pokonał u siebie Asseco, ale w tej serii będzie pięć spotkań. Stawiam na Asseco i spodziewam się fajnego pojedynku Jerela Blassingame'a z Hodge'em. Pod koszem lepszych graczy ma jednak Asseco - Motiejunasa i Adam Hrycaniuk są lepszy od Piotra Stelmacha czy Kirka Archibeque'a, który na dodatek ostatnio chorował.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="margin-top: 0in; margin-bottom: 0in; text-align: left;"&gt; Jacek Kubicki (komentator TV PLK):  3-1. Obydwa zespoły musiały rozegrać po pięć meczów w ćwierćfinale, ale Zastal to mocniej odczuł. Ponad 32 minuty w każdym meczu dają się też powoli we znaki Hodge'owi. Szerszy skład to podstawowy argument drużyny z Gdyni. Pojedynek Hodge &amp;#8211; Blassingame może być główną atrakcją półfinałów. Będzie na co patrzeć. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Szczepan Radzki (dziennikarz "Gazety Wyborczej"): 3-2. Ze względu na to, jak podoba mi się w tym roku zespół z Zielonej Góry, chciałbym aby zwycięzcą tej serii został właśnie Zastal. Prowadzeni przez Hodge'a zielonogórzanie zasługują na finał. Ale, jak wiemy, w sporcie zasługi to nie wszystko, bo trzeba jeszcze wygrać. A tutaj może już być różnie. Prokom w ćwierćfinale był bliski odpadnięcia z play-off i niezwykle męczył się ze pobitym AZS. W drużynie z Gdyni jest jednak ten czynnik X, którego imię i nzwisko brzmi Donatas Motiejunas. On zrobi różnicę. Dlatego stawiam na Prokom.&amp;#65279;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Michał Raczyng (kibic z Zielonej Góry):  2-3. Oba zespoły zagrały po pięć meczy w ćwierćfinale, więc zmęczenie będzie podobne. Stawiam na Zastal, bo oni osiągnęli już duży sukces w tym sezonie i będą grali bez zbędnych nerwów i presji, która będzie ciążyć mistrzom Polski. AZS pokazał, że się da wygrać z Asseco i myślę, że drużynowy Zastal postara się o niespodziankę.  Ważne pojedynki stoczą Blassingame i Hodge oraz Montiejunas i Archibeque.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Łukasz Cegliński (autor bloga): 3-0. W to, że Prokom przegra u siebie (bilans 5-0), ani że Zastal wygra na wyjeździe (9-10) - nie wierzę. Cenię pomysły Mihailo Uvalina, nie zdziwi mnie wynik 3-2 dla Prokomu, ale widzę też, że Mateusz Ponitka ostatnio gra lepiej, równiej. Może on ograniczy podmęczonego Hodge'a swoją nieustępliwością? W świetnej formie jest Blassingame, ale Stanley Burrell pokazał, że Zastal miewa problemy z zatrzymaniem takich graczy.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; TREFL SOPOT (2) - PGE TURÓW ZGORZELEC (6) &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Trojanowski: 3-2. Łukasz Koszarek, Łukasz Wiśniewski, John Turek, Filip Dylewicz... Jak oni będą grali tak, jak w ostatnich meczach ze Śląskiem, to tę maszynę będzie bardzo trudno zatrzymać. Szczególnie Turka.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Kamiński: 1-3. Zdecydowanie stawiam na Turów. W rywalizacji z Anwilem tylko w pierwszym meczu Turów miał problemy - w pozostałych zgorzelczanie grali tak, jak w poprzednim play-off, czyli przede wszystkim konsekwentnie. Taki Turów jest moim zdaniem w stanie zdobyć mistrzostwo. &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Nowakowski: 3-2. Trefl był chyba trochę zbyt pewny siebie przed rywalizacją ze Śląskiem, ale teraz, uważam, weźmie się za siebie. Sopocianie będą bardzo zdeterminowani, będą chcieli pokazać, że te dwie porażki ze Śląskiem to przypadek. Trefl potrafi grać w tym sezonie z Turowem, a Turek jest w świetnej formie. Jego pojedynki z Damianem Kuligiem i Danielem Kickertem będą bardzo ciekawe.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="margin-top: 0in; margin-bottom: 0in; text-align: left;"&gt; Kubicki:  2-3. Stawiam na Turów, ale nie potrafię do końca wytłumaczyć, dlaczego. Trefl gra równiej w tym sezonie, pokonał ekipę ze Zgorzelca we wszystkich meczach i gra najładniejszą koszykówkę. Turów jest najbardziej nieobliczalną ekipą z czołowej ósemki. Ma też przewagę na ławce trenerskiej i to może być decydujące. Miodrag Rajković podsunął Jackowi Winnickiemu kilka taktycznych pomysłów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Radzki: 3-2. Rewanż za poprzedni sezon i szkoda, że półfinały nie będą rozgrywane w seriach do czterech zwycięstw, bo chciałbym powtórki siedmiu spotkań sprzed roku. Oba zespoły mają kilka spraw do wyjaśnienia i rachunki do wyrównania. Trefl za wspomniany poprzedni rok, Turów za wszystkie porażki w tym sezonie (w sumie pięć). Jeśli zgorzelczanie zagrają z taką determinacją, z jaką potrafią, to ta seria będzie niezwykle ciekawa, a wynik ostatniego meczu jest sprawą otwartą. Stawiam jednak na Trefl, bo ma Koszarka i Turka, który jest w niesamowitej formie.&amp;#65279;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Raczyng:  1-3. Zapowiada się świetna seria półfinałowa, która może być rewanżem za zeszły sezon. Mecze będą bardzo zacięte jednak zwycięsko z pojedynku wyjdzie Turów, który zagrał jeden mecz mniej w ćwierćfinale, a do tego powraca do wielkiej formy. Trefl natomiast wygląda coraz słabiej, a pięć meczy ze Śląskiem nie ułatwia regenerowania sił. Pojedynkiem serii będzie walka centrów Turek vs. Kickert i Kulig.&lt;/p&gt; &#xD;
Cegliński: 1-3. Maszyna ze Zgorzelca ruszyła, a Trefl - tak mi się wydaje - jest ciągle starym, dobrym Treflem z przytępionym instynktem zabójcy. Dłuższa ławka, lepszy trener i odrodzone morale w Turowe vs, mam wrażenie, niepewny swojej siły Trefl, to nie jest pomysł na długą serię. Turek może być mniej widoczny przeciwko podkoszowej hydrze ze Zgorzelca (Kulig, Kickert, Dallas Lauderdale, Michał Gabiński).&lt;br /&gt; &#xD;
&lt;p&gt; &lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>cegieu@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Piramida-typerow-polfinal-play-off.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Piramida-typerow-polfinal-play-off.html</guid>
      <pubDate>Fri, 4 May 2012 22:12:54 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Legia a odrabianie strat</title>
      <link>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Legia-a-odrabianie-strat.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: left;"&gt; Tak, to prawda. Otóż ja, były specjalista  od koszykówki, a ostatnio futbolowy neofita (o futbol amerykański chodzi), siedzę do późnej nocy, a właściwie pięknego poranka, i chlipię w towarzystwie Królewskiego browaru.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Jak to się do cholery stało, że Legia nie zdobędzie mistrzostwa?&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://lukaszceglinski.blox.pl/resource/edr.jpg" alt="" width="500" height="290" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Bo nie zdobędzie. I nie trujcie mi o matematycznych szansach.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; No więc siedzę, sączę i przeglądam teksty, fora, blogi. I &lt;a href="http://rafalstec.blox.pl/2012/05/Mozg.html"&gt;na blogu Rafała Steca&lt;/a&gt;  dostrzegam coś, co po tym czarnym warszawskim czwartku (0:1 Legii, 0:4 Polonii) w ogóle odsuwa sen:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Proponuje komuś policzyć ile w tym sezonie było w ekstraklasie spotkań w których jedna drużyna obejmowała prowadzenie żeby potem przegrać i potem porównać to z dowolną inna ligą. &amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Tak napisał w komentarzach internauta o nicku gacekpg. To ja liczę, choć odwrotnie - ile razy jakaś drużyna przegrywała, by odrobić straty i zdobyć jakieś  punkty?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Od góry w T-Mobile Ekstraklasie:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 1. Śląsk - osiem razy tracił pierwszy gola, bilans w takich sytuacjach 1-1-6. Cztery punkty.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 2. Ruch - 11 razy, 1-3-7, sześć punktów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 3. Lech - dziewięć razy, 0-1-8, jeden punkt.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 4. Legia - siedem razy, 0-1-6, jeden punkt.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 5. Korona - 10 razy, 3-0-7, dziewięć punktów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 6. Polonia - 14 razy, 3-0-11, dziewięć punktów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 7. Wisła - 16 razy, 2-4-10, 10 punktów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Po czołówce polskiej ligi wziąłem się za angielską Premier League, ale tam nie mają przejrzystych &lt;a href="http://www.90minut.pl/liga/0/liga5617.html"&gt;90minut.pl&lt;/a&gt;  (albo ja ich nie znam), więc po przeliczeniu lidera Manchesteru City...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 1. Manchester City - osiem razy, 2-2-4, osiem punktów&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; ... wróciłem do polskiej ligi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 8. Górnik - 10 razy, 0-3-7, trzy punkty.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 9. Widzew - 13 razy, 1-3-9, sześć punktów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 10. Zagłębie - 15 razy, 0-3-12, trzy punkty.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 11. Jagiellonia - 13 razy, 1-2-10, pięć punktów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Mam liczyć dalej? Wymiękam.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Z szalenie niepełnych danych wynika, że Legia jest drugim najgorszym przed  Lechem zespołem w bardzo szerokiej czołówce polskiej ligi, który nie potrafi odrabiać strat. Rzecz jasna nie świadczy to o sile drużyny, ważna byłaby także statystyka odwrotna, czyli punktów straconych. Bo skoro ktoś  odrabiał, to ktoś  także prowadzenie tracił. A być może w ogóle te statystyczne rozważania nie idą w parze z dyskusją pt. "Kto i dlaczego przegrał walkę o tytuł?"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Ja wciąż myślę, Wy pomóżcie.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>cegieu@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Legia-a-odrabianie-strat.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Legia-a-odrabianie-strat.html</guid>
      <pubDate>Fri, 4 May 2012 04:26:26 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>West, Chamberlain, Russell</title>
      <link>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/West-Chamberlain-Russell.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: left;"&gt; Od dwóch miesięcy, &lt;a href="http://www.sport.pl/koszykowka/1,64947,11275806,NBA__Chamberlain_pol_wieku_temu_rzucil_100_pkt_.html"&gt;od 50. rocznicy setki Wilta Chamberlaina&lt;/a&gt; , przechadzam się powoli po życiu "Big Dippera" czytając książkę "Wilt: Larger than Life". Obok ciekawych historii, anegdot i opisów finałów przełomu lat 60. i 70. natknąłem się także na opinię Jerry'ego Westa, która chyba najlepiej ujmuje istotę dyskusji o tym, kto był lepszym koszykarzem: Chamberlain czy jego wielki rywal Bill Russell.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Otóż po finale w 1969 roku, w którym Los Angeles Lakers z Westem i Chamberlainem prowadzili z Boston Celtics Russella 2-0 i 3-2, a przegrali 3-4, West - jedyny MVP finału z przegranej drużyny w historii NBA - był w Nowym Jorku, gdzie odbierał nagrodę-samochód od magazynu "Sport". Odpowiadał też na pytania dziennikarzy. M.in. takie: gdybyś miał wybrać partnera do drużyny na jeden mecz, to kogo byś wziął - Wilta czy Billa?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; I think Wilt Chamberlain is a better basketball player than Bill Russell, but for one game I think I'd rather have Bill Russell. It would be hard to explain without hurt somebody's feelings. I think Chamberlain is a better rebounder, a better scorer, and a better shooter. I think Wilt blocks more shots than Russell. But if I had to pick one guy for one game, it'd be Russell... It's incredible what he does for his team. It's hard to imagine how one guy can do so much for his teammates... When they see him on the court, they're different players. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Po kilkudziesięciu latach West, zapytany przez Roberta Cherry'ego, autora książki o Chamberlainie, o te słowa, odparł, że to prawdopodobnie najgłupsza rzecz, jaką w życiu powiedział. I dodał, że między tymi dwoma nie można było wybierać.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Ale ja myślę, że West najlepiej uchwycił to, co każdy fan koszykówki czuje .&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://lukaszceglinski.blox.pl/resource/billwilt.jpg" alt="" width="500" height="215" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; PS Polski akcent w książce:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Friend Rod Roddewig remembered one letter from Poland addressed to "Wilt Chamberlain - USA". That, too, found its way to Wilt's house.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>cegieu@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/West-Chamberlain-Russell.html</guid>
      <pubDate>Thu, 3 May 2012 10:28:46 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Gdyby Hodge</title>
      <link>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Gdyby-Hodge.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: left;"&gt; 2 maja 2012 roku, o 20.21 letniego czasu środkowoeuropejskiego, Walter Hodge podrzucił piłkę do góry, ponad 4 tys. kibiców w hali CRS ryknęło z radości, Marcin Sroka ucałował kamerę TVP Sport, a Mihailo Uvalin, jakby w amoku, nie wiedział czy całować, czy dziękować, czy krzyczeć... Zastal Zielona Góra awansował do półfinału play-off Tauron Basket Ligi!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Nie, to nie jest największy sukces w historii klubu - w 1993 roku Zastal zajął w pierwszej lidze czwarte miejsce. Ale to jest sukces wielki, bo wywalczony po niesamowitej serii. Wygranej 3-2 z Energą Czarnymi Słupsk.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Dwa mecze kończyły się po dogrywkach, jeden - rzutem w ułamku ostatniej sekundy. Ostatni, decydujący, mógł się skończyć odwrotnym wynikiem i nikt nie mógłby powiedzieć, że byłoby to rozstrzygnięcie niespodziewane lub niesprawiedliwe.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; A może to nawet Czarnym bardziej należałby się awans? W pięciomeczu  wygrali 391:384, w spotkaniu nr 4 byli  już w półfinale, dopóki nie wypchnął ich stamtąd Piotr Stelmach.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; A może to jednak Zastal awansował zasłużenie? W meczu nr 5 grał bez chorego środkowego Kirka Archibeque'a, walkę o zbiórki przegrał z kretesem 23:41, a mimo to awansował.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; A może bez sensu są takie rozważania? Świetna seria play-off, jedna z najlepszych w ostatnich sezonach, zakończyła się emocjonującym, dobrym meczem nr 5 i na tym się skupmy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Zastal bez Archibeque'a został pod koszem zniszczony  - przynajmniej statystycznie. 16:26 w punktach graczy poruszających się zwykle w polu trzech sekund, wspomniane 23:41 w zbiórkach, 1:5 w blokach. Podkreślam: statystycznie. W ważnych momentach Uros Mirković miał ważne zagrania w defensywie, których w papierach  nie uświadczysz, a Rafał Rajewicz zbijał piłkę w ataku lub dobrze  faulował.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Czarni przewagi pod tablicami nie wykorzystali - nie udało im się przesunąć punktu ciężkości meczu pod kosz i o wyniku, co w gruncie rzeczy naturalne, decydowali obwodowi. Duet Walter Hodge - Kamil Chanas z Zastalu i Stanley Burrell - Darnell Hinson w Czarnych. Ten drugi przez długie momenty był niewidoczny, ale sześć sekund przed końcem rzucał z czystej pozycji za trzy z narożnika. Trafienie dałoby Czarnym punkt przewagi, ale piłka nie wpadła do kosza. Faulowany Chanas trafił dwa wolne pieczętując wygraną.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Najbardziej pasjonujący był jednak pojedynek Hodge'a i Burrella. Pierwszy zdobył 24 punkty, miał cztery asysty i tylko jedną stratę. Grał jak MVP, do czego nas zresztą przyzwyczaił. To jego wjazd  pod kosz 21 sekund przed końcem dał prowadzenie Zastalowi. Symptomatyczne, że po rzucie spomiędzy dwóch obrońców po wcześniejszym obrocie najpierw Hodge wywrócił się na parkiet, a dopiero potem piłka wpadła do kosza.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Burrell też był niesamowity - rzucił 27 punktów, miał osiem zbiórek i pięć asyst, a jego wejścia pod kosz i rzuty z półdystansu tylko trzy razy na 14 prób nie zakończyły się punktami. Gdyby miał większe wsparcie od kolegów, to kto wie... Dość powiedzieć, że Polacy z Czarnych zdobyli 14 punktów, ich rywale z Zastalu - 42.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Problemem - i to podwójnym - były u Czarnych straty. Raz, że słupszczanie mieli ich 16 - najwięcej w tej serii. Dwa, że ich rywale piłkę stracili ledwie trzy razy. Trzy razy! To wyrównany rekord Zastalu nie w tej serii play-off, nie w tym sezonie, ale w tym pobycie w TBL! Taka dbałość o piłkę w najważniejszym meczu dwóch lat - niebywałe.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Ale nie jest tak, że Czarni bronili słabo. Bronili dobrze, w drugiej połowie Zastal rzucił im tylko 32 punkty, były sekwencje akcji, w których gospodarze rzucali pod presją z nieprzygotowanych pozycji, albo Hodge - jak to Hodge - trafiał w najtrudniejszych sytuacjach. Hodge'a czasem po prostu nie da się zatrzymać i to jest fakt.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Ale Czarni wciąż byli o krok, o zwód, o mrugnięcie oka od półfinału. Gdyby Stelmach nie trafił w meczu nr 4, gdyby Hinson trafił w meczu nr 5...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Najwyraźniej w tej serii spójnik Gdyby miał na nazwisko Hodge.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; PS W półfinale Zastal zagra z Asseco Prokomem Gdynia, które do ostatniej minuty meczu nr 5 musiało walczyć z AZS Koszalin. Piotr Pamuła (17) i Kamil Łączyński (14) grali świetnie - trafili razem 12 z 18 rzutów mieli cztery asysty. Duet mistrzów, Jerel Blassingame - Donatas Motiejunas, był jednak lepszy. Amerykanin i Litwin mieli 41 punktów, 10 zbiórek i osiem asyst.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Co na to Gdyby Hodge?&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>cegieu@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/05/Gdyby-Hodge.html</guid>
      <pubDate>Wed, 2 May 2012 21:04:41 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Turów w półfinale</title>
      <link>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/04/Turow-w-polfinale.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: left;"&gt; Ale co to był za mecz!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; W czwartym spotkaniu PGE Turowa Zgorzelec z Anwilem Włocławek 96:92 wygrali nie tylko gospodarze. Wygrał także atak, który zdecydowanie pokonał obronę. Owszem, Anwilowi zdarzało się przepuszczać rywali pod sam kosz. Owszem, Turów dopuszczał do ucieczek Nicka Lewisa za plecami wysokich. Owszem, bywało, że strzelcy obu drużyn byli na obwodzie niepilnowani. Ale skuteczność była niespotykana!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 39/67 za dwa punkty.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 24/46 za trzy punkty.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; 38/46 z linii rzutów wolnych.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Tak trafiały obie drużyny. 26 punktów dla Turowa zdobył David Jackson, ale bardzo dobre momenty mieli też Damian Kulig (16), Michał Chyliński (16) i Giedrius Gustas (11). W Anwilu w drugiej połowie strzelał przede wszystkim "Karabin", czyli Dardan Berisha (23), ale najlepszy mecz w play-off rozegrał także Łukasz Majewski (15), a skuteczni byli też Krzysztof Szubarga (14) i Nick Lewis (12).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Turów awansował, bo... Bo przepędził demony z drugiej połowy sezonu zasadniczego, bo trenerowi Jackowi Winnickiemu udało się uporządkować zespół i zmobilizować zawodników. Turów jest lepszą, bardziej doświadczoną drużyną, która - jak się okazało - może mieć wielu strzelców. Znamienne, że w tak ofensywnym meczu, jak ten poniedziałkowy, wśród najskuteczniejszych nie widać Daniela Kickerta.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Anwil wygrał, i to z trudem, tylko pierwszy mecz, w dwóch kolejnych został zmieciony. W czwartym walczył do końca i miał szansę na zwycięstwo lub przynajmniej dogrywkę. Berisha w drugiej połowie grał niesamowicie, ale w kluczowym momencie spudłował trudny rzut z wejścia. Wydaje się, że powinien podawać do niepilnowanego pod koszem Lewisa. Albo zdecydować się wcześniej na rzut za trzy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Ale Anwil kończył serię bez Sejda Hajricia - kluczowego w ostatnich miesiącach zawodnika w zespole Krzysztofa Szablowskiego. Niewidoczny był też Corsley Edwards, który u Szablowskiego stracił status świętej krowy i na dobre nigdy się nie odnalazł. Mimo to zespół walczył i miał pomysły, przynajmniej w meczu nr 4. Przyspieszenie w czwartej kwarcie prawie dało remis.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; W półfinale zagra jednak Turów. A jego rywalem będzie lepszy z pary Trefl Sopot - Śląsk Wrocław. Tam po czterech meczach jest remis 2-2, bo Łukasz Koszarek pokazał, że coś z gladiatora jednak w sobie ma.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; PS Nie doceniłem w ćwierćfinale play-off AZS Koszalin, nie doceniłem Śląska, nie przewidziałem, że rywalizacja Zastalu Zielona Góra z Energą Czarni Słupsk będzie aż tak zacięta. Ale to, że Turów wyeliminuje Anwil 3-1, &lt;a href="http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/04/Piramida-typerow-cwiercfinal-play-off.html"&gt;akurat odgadłem&lt;/a&gt; .&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Teraz pójdę krok dalej: Turów zagra w finale. A w finale...&lt;/p&gt;</description>
      <author>cegieu@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/04/Turow-w-polfinale.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/04/Turow-w-polfinale.html</guid>
      <pubDate>Mon, 30 Apr 2012 20:45:35 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Kto play, a kto off?</title>
      <link>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/04/Kto-play-a-kto-off.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: left;"&gt; Takich ćwierćfinałów w PLK nie było już dawno. Odkąd w 1990 roku wprowadzono w ćwierćfinale walkę do trzech wygranych zaledwie czterokrotnie mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której odbyłyby się dwa lub więcej meczów numer 5. Po raz ostatni zdarzyło się to 10 lat temu!&amp;#65279; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Pozwoliłem sobie zacytować fragment &lt;a href="http://plk.pl/pl/2,wiadomosci/10976,Takich-cwiercfinalow-w-PLK-nie-bylo-juz-dawno.html"&gt;tekstu z oficjalnej strony Tauron Basket Ligi&lt;/a&gt; , bo nic do niego dodać, nic ująć. Tegoroczny play-off jest - jak na razie - przeciekawy!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; I zaskakujący. No bo spójrzmy. Skazywany na większe lub mniejsze, ale jednak pożarcie AZS Koszalin w obu meczach z Asseco Prokomem w Gdyni długo walczył, a oba spotkania u siebie wygrał. I to w jakim stylu, w jakich okolicznościach! Dzień po &lt;a href="http://www.sport.pl/koszykowka/1,65036,11640854,TBL__W_sobote_bijatyka__w_niedziele_wielkie_zwyciestwo.html"&gt;ataku idiotów&lt;/a&gt; , w wyniku którego drużyna trenera Andreja Urlepa straciła LaMonta McIntosha, AZS pojechał  Prokom 87:72. Dużą rolę odegrała zapewne determinacja, ale także dbanie o piłkę. AZS w dwóch meczach u siebie miał ledwie 10 straty - 10 strat przeciwko mistrzowi i jego, podobno , euroligowej obronie. Prokom miał w tych spotkaniach 24.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://lukaszceglinski.blox.pl/resource/koszalin.jpg" alt="" width="500" height="326" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Fot. Andrzej Romański/Plk.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Za faworyta decydującego, piątego meczu, który w środę odbędzie się w Gdyni, wciąż należy uważać Prokom, ale... To jest tylko jeden mecz. I o ile Andrzej Adamek na lepszych graczy, to Andrej Urlep ma większe doświadczenie, a jego weterani poczuli krew. To jest tylko jeden mecz...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Jeden mecz, jedna porażka, dzieli od wyjazdu na grzyby  Trefl Sopot. Tak, ten Trefl, który imponował ofensywną, efektowną i bardzo często efektywną grę. Ten Trefl, który ma Łukasza Koszarka i Filipa Dylewicza - zawodników, którymi słusznie zachwycaliśmy się w sezonie zasadniczym i kreowaliśmy ich na liderów. Ten Trefl, którego prowadzi trener Karlis Muiznieks wybrany przez kolegów po fachu najlepszym trenerem sezonu w TBL...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt;&lt;img src="http://lukaszceglinski.blox.pl/resource/trefl.jpg" alt="" width="500" height="332" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Fot. Krzysztof Ziółkowski/Plk.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Okazuje się, że na play-off to za mało. Na razie to Śląsk Wrocław jest mądrzejszy, skuteczniejszy, lepszy. W meczu nr 3, który dał prowadzenie w serii 2-1 drużynie trenera Miodraga Rajkovicia, Śląsk wygrał już nie dlatego, że jak opętany trafiał za trzy. Wygrał, bo zatrzymał szybki atak rywali, bo potrafił rozruszać atak, bo miał Roberta Skibniewskiego. 11 punktów, siedem zbiórek i dziewięć asyst? I co pan na to, panie Koszarek?&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Może zrobi pan coś takiego, jak kolega z młodzieżówki Piotr Stelmach? Zawodnik, o którym kilka tygodni temu mówiliśmy, że ze względu na kontuzję kolana w tym sezonie może już nie zagrać, w niedzielę uratował sezon  Zastalu Zielona Góra. Zbigniew Białek daleką trójką wprowadził, wydawało się, Energę Czarnych do półfinału, ale Mihailo Uvalin miał jeszcze nieco ponad cztery sekundy. Narysował coś, czego jego zespół ostatecznie nie zagrał. Zagrał nie zielonogórski Kobe Hodge, a właśnie Stelmach, jego zimna głowa i zdrowe kolano. &lt;a href="http://sport.tvp.pl/koszykowka/tauron-basket-liga/aktualnosci/bedzie-piaty-mecz-stelmach-bohaterem-zastalu/7214856"&gt;Niesamowite!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt;&lt;img src="http://lukaszceglinski.blox.pl/resource/czarni.jpg" alt="" width="500" height="358" /&gt;&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Fot. Łukasz Capar/Plk.pl&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Czy Czarni, którzy byli już w półfinale, podniosą się po tak przygnębiającej końcówce? Z pewnością, to twardy zespół. W Zielonej Górze oba mecze kończyły się po dogrywkach, a obie drużyny podzieliły się zwycięstwami. Zapowiada się ciekawa bitwa.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Na koniec zostawiam rywalizację PGE Turowa Zgorzelec z Anwilem Włocławek, która, moim zdaniem, już się skończyła. Turów znów stał się dla mnie kandydatem do poważnego  medalu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; &lt;img src="http://lukaszceglinski.blox.pl/resource/turoww.jpg" alt="" width="500" height="372" /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Fot. Grzegorz Bereziuk/Plk.pl&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; Czym byłby jednak taki wpis bez typów? Na poniedziałek: wygrana i awans Turowa, wygrana i awans Śląska. Na środę: wygrana i awans Zastalu oraz wygrana i awans... Prokomu.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; A Was zachęcam do udziału w sondzie:&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; &#xD;
&#xD;
&lt;br /&gt; &lt;/p&gt; &#xD;
&lt;a href="http://polldaddy.com/poll/6184588/"&gt;Kto wygra mecz nr 4 we Wrocławiu?&lt;/a&gt; &#xD;
&lt;p style="text-align: left;"&gt; &amp;#65279;&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>cegieu@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/04/Kto-play-a-kto-off.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://lukaszceglinski.blox.pl/2012/04/Kto-play-a-kto-off.html</guid>
      <pubDate>Mon, 30 Apr 2012 12:20:56 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


