A skull full of basketball maggots
Blog > Komentarze do wpisu
Zdzisław Sroka. On trwał, my bywaliśmy

16 listopada zmarł Zdzisław Sroka. Krakowski koszykarz, trener, dziennikarz, organizator imprez sportowych. A dla mnie - człowiek, dzięki któremu na początku wieku, rok po roku na przełomie zimy i wiosny, przeżywałem absolutnie znakomite dni w Zakopanem. Miałem szczęście, że przez starszych kolegów dziennikarzy zostałem włączony do drużyny Warszawy na mistrzostwa Polski dziennikarzy w koszykówce, które kiedyś, dawno temu, on wymyślił i zorganizował.

Zdzisiek, czy też Zdzisek, jak nazywali go niektórzy, tę mistrzowską zabawę rozpoczął 1967 roku, przez dekady w towarzyskiej atmosferze rywalizowali między koszami setki dziennikarzy. 15 lat temu, gdy do zabawy włączało się kolejne pokolenie, wciąż w nich grał. Pamiętam jego epizody w drużynie Krakowa, potem występy w specjalnie powołanym zespole Oldbojów. Ostrożnie truchtał po boisku, każde jego trafienie oznaczało owację na trybunach hali COS. Z czasem grać przestał, koncentrował się na roli trenera Krakowa. Potem po prostu siedział na trybunach. Ale przez wiele lat wciąż nas witał, a podczas tych poniedziałkowych, wieczornych powitań bawił i denerwował jednocześnie, gdy zwlekał z losowaniem, co dla nas oznaczało dodatkową zwłokę przed pierwszym zakopiańskim piwem.

Z czasem wycofał się z roli organizatora, zastąpili go młodsi koledzy. Turniej się rozrastał, pojawiali się sponsorzy, dodatkowe atrakcje, Zdzisek zapewne nie miał już głowy do czuwania nad całością. Ale był, z jednej strony pełnił rolę nestora zawodów, z drugiej był jego maskotką. Zwykle uśmiechnięty, chętny do rozmowy, choć przecież większości z nas mógł nie kojarzyć. Kilkadziesiąt edycji, kilkuset zawodników... My bywaliśmy, on trwał.

Od kilku lat mistrzostw już nie ma. Jakoś to się wszystko rozlazło. Z naszej winy - nie starczyło nam determinacji, nie chciało nam się organizować lub pomagać tym, którzy tę organizację wzięli na siebie. Tym smutniej jest teraz, kiedy odszedł też Zdzisek. On, który zawsze znajdował czas, zwykle przy okazji zakończenia turnieju, gdy rozdawano nagrody, by wziąć mikrofon, wspomnieć zmarłych kolegów, poprosić o minutę ciszy...

Nie wiem, czy dziennikarze zagrają jeszcze kiedyś o mistrzostwo Polski w koszykówce. Ale jeśli się zmobilizujemy, jeśli to się uda, to apeluję do siebie i wszystkich kolegów: zmieńmy nazwę na Memoriał Zdzisława Sroki.


wtorek, 24 listopada 2015, cegieu

Polecane wpisy