A skull full of basketball maggots
Blog > Komentarze do wpisu
Rosa Radom i jej kandydaci do kadry

Fot. Piotr Koperski/Plk.pl

Odradza się Anwil, akces do play-off zgłasza Polfarmex, ciekawie wygląda Polski Cukier, większości z nas podoba się gra Asseco, a tradycyjne medalowe ambicje mają Czarni, ale dla mnie wczesnym - bardzo wczesnym - kandydatem do gry w finale z niepokonanym dotychczas Stelmetem jest Rosa. Owszem, przydałoby się w Radomiu więcej ofensywnej siły pod koszem, bo sam Igor Zajcew - przy niezbyt skutecznych w ataku  Sejdzie Hajriciu, Robercie Witce oraz Kimie Adamsie - to trochę za mało. Ale i tak uważam, że drużyna Wojciecha Kamińskiego wygląda nieźle, dobrze, coraz lepiej. Zaczęła sezon od porażek, ostatnio wygrywa.

Ale na razie, jeśli mówimy w tym sezonie o Rosie, to skupiamy się głównie na Danielu Szymkiewiczu - 21-letnim rozgrywającym, który ma dobry początek rozgrywek. W sześciu meczach ligowych, w niespełna 20 minut, zdobywa średnio po 7,3 punktu przy świetnej, 61 proc. skuteczności z gry. Do tego dodaje po 1,7 zbiórki, 1,7 asysty. W trzech meczach Pucharu Europy FIBA Szymkiewicz rzuca po 11,7 punktu (55 proc. z gry) oraz ma po 3,7 zbiórki i 2,7 asysty. Daje drużynie impuls z ławki jako rezerwowy rozgrywający, nieźle spisuje się grając też obok Torey’a Thomasa.

O Szymkiewiczu bardzo szybko zaczęliśmy wspominać w kontekście kadry. Może nawet za szybko, bo minęło ledwie kilka tygodni sezonu, ale z drugiej strony to zrozumiałe, jeśli weźmiemy pod uwagę posuchę na pozycji rozgrywającego. Nie da się jednak zaprzeczyć, że postęp w porównaniu do poprzedniego sezonu jest widoczny. Skąd ten postęp się wziął?

Z ciężkiej pracy w wakacje. Szymkiewicz trenował w Kolbudach ze swoim tatą, Jackiem - byłym rzucającym Wybrzeża Gdańsk, ale też innych klubów Trójmiasta i okolic, który w sezonie 1996/97 zdobył cztery punkty w ekstraklasie grając w Białymstoku. - Jacek zadzwonił do mnie i zapytał, nad czym Daniel musi pracować - mówi Wojciech Kamiński, który zakolegował się z Szymkiewiczem seniorem podczas studiów na gdańskiej AWF. - Mówiłem przede wszystkim o rzucie, o poprawie skuteczności i regularności, ale panowie dołożyli też solidną pracę nad przygotowaniem fizycznym.

Do Radomia, gdzie występuje od sezonu 2014/15, Szymkiewicz trafił przez Polpharmę Starogard, momencik w Spójni Stargard i SMS Władysławowo, kilka lat w Treflu Sopot oraz WKK Wrocław. Ale zaczynał w Bryzie Kolbudy, klubie założonym przez jego rodziców. To oni byli jego pierwszymi trenerami, to oni, jak widać, wciąż pracują z nim nad postępami. - Daniel miał w wakacje dostęp do hali, mocno trenował, efekty widać. Na pewno poprawił swój rzut, czuje się w nim pewniej. Jest też dobrze przygotowany fizycznie, czuje pewność siebie, łatwiej mu wykorzystywać szanse, które dostaje - mówi Kamiński.

Fot. Piotr Koperski/Plk.pl

Ta pewność siebie jest widoczna. Szymkiewicz może być aktywny i produktywny w obronie - tu wyjmie rywalowi piłkę z kozła, tam wykorzysta długie ręce, by podbić piłkę i doprowadzić do przechwytu. Ale pobłyskuje też w ataku - nie tylko wyprowadzi kontrę, ale minie rywala w ataku pozycyjnym, wejdzie pod kosz zdobywając punkty, odegra na obwód, efektownie poda kozłem za plecami. Na początku tego sezonu pokazuje dokładnie to, co pozwoliło mu być gwiazdą w rozgrywkach młodzieżowych.

Owszem, do poprawy wciąż jest bardzo dużo. Rzut z dystansu, być może pewniejszy, nie daje regularnych trafień - we wszystkich 14 meczach tego sezonu (TBL, Puchar Europy FIBA, pierwsza liga) Szymkiewicz ma 8/23 za trzy i trudno powiedzieć, że rywale powinni się na nim skupiać. Na razie mogą robić pół kroku w tył i raczej przeszkadzać w wejściach niż uniemożliwiać rzuty. Do tego panowanie nad piłką, zarządzanie kozłem - tu też może być dużo lepiej.

Jednak ma Szymkiewicz coś, czego wytrenować się nie da - warunki fizyczne. Ze swoimi 193 cm wzrostu jest kandydatem na nowoczesnego rozgrywającego, którego w Polsce nie mamy. A może nie tylko rozgrywającego? - W dzisiejszej koszykówce odchodzi się od sztywnego przypisywania graczy do pozycji. Szymkiewicz może grać i jako rzucający, i jako rozgrywający, i tak staramy się go ustawiać - mówi Kamiński. - I tu, i tu ma wiele rzeczy do poprawy - rzut, jego regularność, a także rozumienie roli tego, który organizuje grę. Ale wiele już ma - warunki fizyczne odpowiednie na obie pozycje, umiejętności defensywne, które pozwalają mu na grę przeciwko rozgrywającym i rzucającym. Potrafi minąć, wejść pod kosz, zrobić przechwyt, wyprowadzić i wykończyć kontrę - wylicza trener Rosy, który w przeszłości pracował z reprezentacyjnymi rozgrywającymi: Łukaszem Koszarkiem, Krzysztofem Szubargą, Kamilem Łączyńskim, a do ekstraklasy wprowadzał też m.in. Marcina Nowakowskiego.

Fot. Piotr Koperski/Plk.pl

Oby Szymkiewicz dorósł do poziomu tego pierwszego, oby nie przeszkadzały mu kontuzje, których w minionych latach doświadczał. Tak, jak w ostatnio jego koledzy z Rosy - Michał Sokołowski i Damian Jeszke. Nie były to urazy groźne, ale przeszkadzały utrzymać rytm przygotowań lub gry. 20-letni Jeszke na mistrzostwach Europy do lat 20 naderwał mięsień dwugłowy.

- Miał bardzo pokręcone wakacje. Zgrupowania z kadrą młodzieżową, potem kontuzja... Tak naprawdę, bez bólu, zaczął ćwiczyć dopiero pod koniec naszego okresu przygotowawczego - mówi o swoim zawodniku Kamiński. Jeszke w lidze ma w tym sezonie 7,5 punktu (55 proc. skuteczności) oraz 3,3 zbiórki, w Pucharze Europy FIBA trafia już tylko 25 proc. rzutów, ma po 4,5 punktu oraz zbiórki na mecz.

I jeśli Szymkiewicz najbardziej musi pracować nad regularnością rzutu, to gdzie największe rezerwy ma Jeszke? - Najbardziej musi poprawić defensywę oraz budowę ciała. Ale Damian ma też coś, co trudno wytrenować - czucie piłki, czucie zbiórki, czytanie gry. Niektórych piłka po prostu lubi i z nim tak jest - mówi Kamiński o swoim skrzydłowym. Skrzydłowym, który wciąż uczy się specyfiki gry na ten pozycji. - Damian w rozgrywkach młodzieżowych grał jako podkoszowy - wysoki skrzydłowy lub środkowy. Nawet w młodzieżówce był ostatnio „czwórką”. W seniorskiej koszykówce docelową pozycją jest dla niego „trójka”. I tu właśnie potrzebna jest lepsza defensywa.

Fot. Piotr Koperski/Plk.pl

Sokołowski? - On zaczyna mecze jako skrzydłowy, ale grywa też jako „dwójka”. I to są jego pozycje. W obronie może grać przeciwko graczom z obu tych miejsc, na dodatek może wybronić także rozgrywającego - mówi o swoim trzecim obiecującym graczu Kamiński. Sokołowski, który niedawno pauzował kilka dni ze względu na uraz kostki, ma 22 lata, coraz większe już doświadczenie, pierwsze kroki na zgrupowaniu reprezentacji.

W lidze „Sokół” rzuca w tym sezonie po 8,8 punktu na mecz. W Pucharze Europy FIBA ma średnią 14,5 z dwóch spotkań. Z KK Kumanovo rzucił ich 19 pokazując swoje główne atuty - dynamiczne ścięcia pod kosz po linii końcowej kończone wsadami, atakowanie obręczy i wymuszanie fauli. Wciąż gorzej jest z kreowaniem sobie pozycji do rzutu na obwodzie.

- Do poprawy jest wszystko, ale jeden główny element, to lepsze granie z piłką - mówi Kamiński. - Jeśli chodzi o decyzje rzutowe, to progres jest. Poza tym chwilowe słabsze momenty w tym elemencie, to efekt przemotywowania, na które pozwala sobie Michał. On jest coraz bardziej doświadczony, ale wciąż pozwala sobie, by obudził się w nim sokół - śmieje się trener Rosy. - Brakuje mu chłodnej głowy, czasem robi na boisku coś, czego nie powinien. Dlatego cieszymy się, że gramy w pucharach - starcie z inną kulturą gry, zespołami z innych lig, to kolejne doświadczenia, które nasi gracze zbierają.

Fot. Piotr Koperski/Plk.pl

To co z tą reprezentacją - czy Szymkiewicz, ale także Jeszke i Sokołowski, będą w kadrze najbliższych latach? Pytanie, jakkolwiek zadane wcześnie, jest zasadne, bo przecież Kamiński to jeden z asystentów Mike’a Taylora. Trener Rosy odpowiada z rezerwą: - Fajnie, że te chłopaki dobrze zaczęli sezon, że dobrze się prezentują. Ale jest zdecydowanie za wcześnie na takie rozważania. Oni muszą rozegrać dobre, równe sezony. Całe, a nie pojedyncze mecze.

- Poza tym te najważniejsze spotkania dopiero przyjdą. I dopiero w nich będziemy mogli ocenić wartość tych graczy.

Czekamy.

PS W radomskiej kolejce do gry czekają inni utalentowani gracze: Łukasz Bonarek, Jakub Schenk, Filip Zegzuła. Na razie w ekstraklasie zaliczają epizody, ale ich rozwój też warto obserwować.

niedziela, 15 listopada 2015, cegieu

Polecane wpisy