A skull full of basketball maggots
Blog > Komentarze do wpisu
Jaka jest koncepcja Grzegorza?

W środę zmienił się prezes Polskiej Ligi Koszykówki S.A. - Jacka Jakubowskiego zastąpił Marcin Widomski. Zmiana nastąpiła tak nagle, że prezesi klubów, z którymi rozmawiałem, określili ją jako gwałtowną, awaryjną. Ale w żadnym wypadku - nieoczekiwaną. O tym, że Jakubowski nie zostanie na stanowisku, mówiło się od dawna. Prezes miał odejść w styczniu, wraz z zakończeniem kadencji, po pięciu latach pełnienia funkcji. Wiadomo też było, ze najpewniej zastąpi go na stanowisku właśnie Widomski.

Do zmiany doszło jednak już w połowie listopada, Jakubowski złożył rezygnację - z funkcji prezesa ligi, ale także sekretarza PZKosz. Dlaczego? - O to proszę pytać prezesa Grzegorza Bachańskiego - powiedział mi tylko Jakubowski. - Prezes złożył rezygnację, która została przyjęta, a rada nadzorcza powołała nowego prezesa - informuje Bachański. Jak skomentuje stwierdzenie, że to on poprosił czy też nakłonił Jakubowskiego do złożenia rezygnacji? - Trzymam się formalności i faktów, a te są takie, że Jacek Jakubowski złożył rezygnację - mówi prezes PZKosz.

Zmiana prezesa ligowej spółki może wyglądać na kosmetyczną - Widomski jest w środowisku znany, to oczywiście członek „opcji rządzącej”. 39-letni prawnik z dużym doświadczeniem koszykarskim, który pracował w FIBA Europe, jest członkiem jej komisji prawnej. Do środy Widomski był szefem rady nadzorczej PLK S.A., wcześniej był członkiem zarządu PZKosz, od 2011 roku jest menedżerem reprezentacji Polski. To nie jest człowiek z zewnątrz, trudno spodziewać się rewolucji, zupełnie nowatorskich wizji.

Co ma dać zmiana prezesa? - Przez niemal sześć lat wykonaliśmy z Jackiem pewną pracę i moim zdaniem w lidze, w polskiej koszykówce jest lepiej niż to było na przełomie lat 2009/10. Ale doszliśmy do momentu, w którym pewna formuła się wyczerpała, na sytuację trzeba spojrzeć prorozwojowo. Lidze potrzebne są nowe pomysły - mówi Bachański. Wygląda na to, że jego zdaniem Jakubowski ich nie miał.

Czy przyniesie je Widomski, najbardziej zaufany człowiek Bachańskiego? Trudno się spodziewać, by w roli prezesa robił cokolwiek, co nie jest zgodne z wizją szefa PZKosz, który wyrasta na prezesa prezesów. Sześć lat temu porównywałem Romana Ludwiczuka, ówczesnego prezesa PZKosz i p.o. prezesa PLK, do Ludwika XIV, znanego także jako Króla Słońce, obecna pozycja Bachańskiego pozwala na podobne porównania. Od prezesa PZKosz zależy wszystko - PZKosz wciąż ma przecież 61 proc. udziałów w PLK S.A., Bachański pozostał też wiceprezesem ligowej spółki, członkiem jej dwuosobowego zarządu.

A teraz być może będzie także swoistym p.o. sekretarza generalnego PZKosz, bo w środę Jakubowski zrezygnował także z tej funkcji. Co dalej z tym stanowiskiem? - Będziemy o tym rozmawiać na zarządzie PZKosz. Ale nie jestem przekonany, że jest konieczna nowa osoba do pełnienia tej roli. Pracą biura mogę kierować ja - mówi prezes PZKosz. - Uważam, że rozdzielanie podmiotów i brak koordynacji działań w obrębie jednej dyscypliny nie są dobre, dlatego przez ostatnie lata dążyliśmy raczej do ich łączenia niż mnożenia. Ale zaznaczam - nie chodzi o centralizację, tylko koordynację działań - dodaje Bachański.

Pytając w czwartek prezesów ligowych klubów o znaczenie rezygnacji Jakubowskiego i zastąpienie go Widomskim, usłyszałem, że „prezes Bachański ma swoją strategię”, a także o „koncepcji Grzegorza”. Co się za nimi kryje? - Rewolucji nie będzie - przyznaje Bachański. - To będzie kontynuacja obecnego kierunku prowadzona przez osobę do tego przygotowaną i mającą dobre pomysły na poprawę funkcjonowania ligi. Marcin Widomski świetnie zna sytuację polskiej koszykówki i uważam, że będzie lepszym zarządcą niż osoba nowa, z zewnątrz - dodaje prezes.

Jeśli trudno spodziewać się rewolucji, to nie będzie np. zmiany przepisu o dwóch Polakach. Przepis jest dyskusyjny, a opinie na temat jego funkcjonowania się podzielone. - Na ten temat potrzebna jest dyskusja, ale jestem realistą - jego zmiany, żadnego poluzowania, nie będzie. Osoba nowego prezesa nic tu nie zmieni - mówi szef jednego z ligowych klubów.

Czy zmieni coś innego? - Na początek chcemy omówić z klubami, odświeżyć kwestię wyznaczenia celów ligi zawodowej. W ostatnich latach udało nam się wrócić z koszykówką do dużych miast - mamy drużyny w Szczecinie, Toruniu, Lublinie, gdzie funkcjonują one w bardzo dobrych obiektach. Teraz chcemy przebić się do świadomości kibiców, lepiej pokazywać się w mediach. Chcemy zastanowić się jakim marketingowym działaniem liga może wpływać na zwiększanie popularności koszykówki w Polsce - mówi Bachański.

Widomski, który raczej unika wypowiadania się dla mediów, na razie mówi tyle: - Mam w głowie pomysł na funkcjonowanie ligi, ale jest zdecydowanie za wcześnie, by mówić o konkretach. Najpierw chcę się spotkać z prezesami klubów, z zarządem związku, chcę przedstawić im swoją filozofię działania. Nie jestem w środowisku obcy, wszyscy mnie znają. Potrafię słuchać i wyciągać wnioski. A pytanie o poprawienie funkcjonowania spółki, w tym przypadku  - zwiększenia popularności ligi, jest oczywistym nowego prezesa.

Czekamy na odpowiedzi.

czwartek, 19 listopada 2015, cegieu

Polecane wpisy