A skull full of basketball maggots
Blog > Komentarze do wpisu
PZKomornik

Miałem dzwonić do Grzegorza Bachańskiego, ale w tramwaju nr 24 usłyszałem, że prezes PZKosz nie za bardzo ma w tej chwili cokolwiek do powiedzenia. Podobno jest bardzo zajęty próbami wbicia się w bezpośrednie towarzystwo premiera Donalda Tuska, by wybłagać pomoc dla związku.

Dla związku, który - i o tym to mówią już we wszystkich warszawskich tramwajach - jedzie na oparach.

Zaczerpnąłem wody w kilku źródłach, wlałem wszystko do jednego kotła, pomieszałem, uwarzyłem i tak się zastanawiam - kto ten trefny browarek wypije?

Sytuacja wydaje się wyglądać następująco - uwaga, uwaga: PZKosz nie ma pieniędzy. To, że kontrola wydatkowania środków z ministerstwa nie wykazała nieprawidłowości, związek zawdzięcza pożyczkom pieniędzy z klubów - np. PGE Turowa Zgorzelec.

PZKosz ma jednak ponoć pół miliona zajęć komorniczych. Różnych, m.in. za niezapłacony VAT z faktur za sprzęt od Spaldinga. Współpracownicy piszący na stronę internetową pieniędzy za swoją pracę nie widzieli od dawna, a sekretarz generalny PZKosz Marcin Widomski ma się podać do dymisji, by wystartować w konkursie ministerialnym - jeśli wygra, to jego osoba byłaby finansowana przez resort. Byłby to zabieg sprytny, zgodny z prawem i - znów - świadczący o pustkach w kasie.

Jak te pustki - Bachański wspomina o nich w wywiadach - mają być niwelowane? Restrukturyzacja biura, pożyczki od klubów itp. są rozwiązaniem doraźnym. Całościowym miała być umowa sponsoringowa z PGE - trzyletnia, obejmująca całą koszykówkę, o której w tramwaju nr 24 usłyszałem kiedyś nawet, że ma dać pieniądze, jakich ten sport w Polsce jeszcze nigdy nie widział.

Nie widział - wyrażenie kluczowe.

Bachański opowiadał o tej pięknej perspektywie na spotkaniu z minister sportu Joanną Muchą, ale energetyczny gigant doświadczył zmiany prezesa, a potem ogłosił, że do końca roku nie planuje zawierania nowych umów sponsoringowych.

Związkowy plan B?

Wspomniane restrukturyzacja biura, zmniejszenie liczby pracowników, przeprowadzka do nowej siedziby wspólnie z PLK - i zapewne już nie na Stadion Narodowy. W tymczasowym tramwaju nr 73 usłyszałem, że może Tauron, może Orlen... Ale potem motorniczy przycisnął i słowa pasażera zostały zagłuszone.

A kiedy w końcu wysiadłem z tego tramwaju na warszawskim Służewcu, to usłyszałem:

Ważne jest, żeby mieć pomysł, jak zreformować związek, ale jeszcze ważniejsza jest siła przebicia – także polityczna. A jej brakuje, skoro spółki skarbu państwa się wycofują z pomysłów finansowania związku. Poprzedni prezes siłę przebicia miał, ale nie miał pomysłu. Teraz pomysły widać, np. poprzez ideę wydzielenia reprezentacji Polski do specjalnej spółki, by nie ciągnąć za nią długów, ale siły przebicia brakuje.

I to wiele wyjaśnia.

Bachański może biegać za Tuskiem, ale czy na tym polu coś ugra? Ugrać mógł coś, być może, senator i dlatego prezes związku Roman Ludwiczuk, ale brakowało mu pomysłów, nie miał wizji. I pewnie dlatego zapłacił - podobno - 50 tys. dolarów Maciejowi Lampemu za występy w kadrze w 2009 roku dodając do tego 75 tys. złotych za bilety lotnicze tego zawodnika, a nie potrafił wykreować wśród partyjnych kolegów większego wsparcia dla - znów podobno - swojej  dyscypliny. Działał doraźnie, niczego więcej nie robił.

W tramwaju nr 33 usłyszałem natomiast jeszcze jak pasażerowie zastanawiają się jak PZKosz zamierza uchronić reprezentacje Polski. Był hałas i tłok, ale dotarło do mnie, że Marcin Gortat ma być w tym roku twarzą Orlik Basketmanii, ale nie będzie chciał, żeby PZKosz pokazywał się przy jego kampach. Fundacja MG13 chciałaby dostać parę złotych za udostępnianie wizerunku Gortata, a PZKosz nie ma na to pieniędzy.

Ech, te warszawskie tramwaje...

Reasumując dzień w komunikacji miejskiej - źle, źle, źle się dzieje w Polskim Związku Koszykówki. Po wygranych wyborach Bachański mówił, że zamierza stworzyć koszykarską radę biznesu, że pieniądze muszą przyjść same...

Okazuje się, że to nie jest takie proste.

PS Tak powstawał ten wpis w autobusie nr 168.

PS 2 Okazuje się, że w trójmiejskiej SKM też mówi się o koszykówce. Podobno...

Cięcia w PZKosz dotyczą też m.in. kadr młodzieżowych, które nie mają teraz zgrupowań i nie będą miały obozów przed ME - tylko jednorazowe zgrupowania przed samymi mistrzostwami. W SKM mówi się, że na pewno dotyczy to męskiej kadry do lat 18. Czy innych? Nie wiadomo. Kadra do lat 16 podobno jest oczkiem w głowie szefów związku.

Co mówi się w innych miastach?

środa, 18 kwietnia 2012, cegieu

Polecane wpisy