|
Blog > Komentarze do wpisu
Ponitka a kebab, komentowanie i Prokom
Takie żartobliwe, słodko-gorzkie zdjęcie zmontował i zamieścił na swoim Twitterze Maciek Kwiatkowski w odpowiedzi na link do mojego tekstu pt "Jak Mateusz Ponitka został komentatorem". W skrócie: Ponitka, największy talent w Polsce z rocznika 1993 i czołowy polski strzelec Tauron Basket Ligi, zaczął realizować swoje marzenia komentując mecze NBA i ligi hiszpańskiej w Canal+ i Sportklubie. Fajnie. Ale mniej fajny podtekst tych aktywności Ponitki jest taki, że koszykarz - zamiast koncentrować się tylko na grze - szuka innych zajęć, bo nie starcza mu na czynsz. Oczywiście w dużym uproszczeniu. Upraszczając dalej: sytuacja jest smutna. Politechnika, klub Ponitki, to klub-widmo, który jest jednocześnie: źle zarządzany, opuszczony, podrzucony, zapomniany, bezdomny, biedny, niewypłacalny itp. itd. A zarazem ma dwóch graczy, którzy mogą stanowić o sile reprezentacji Polski w najbliższych latach - Ponitkę i Piotra Pamułę. Obaj ci koszykarze, a także grupa innych, słabszych, wciąż zapewne więcej Politechnice (Polonii 2011) zawdzięczają niż mają za złe obecną sytuację. Ale nie ulega wątpliwości, że ten klub, ten zespół zmierza donikąd. Na szczęście jednak wygląda na to, że i dla Ponitki, i Pamuły jest to ostatni rok w tym tworze. W przyszłym roku obaj powinni - będą, jestem pewny - grać gdzie indziej. A jak spytacie mnie gdzie, to odpowiem: chciałbym, aby obaj grali w euroligowym Asseco Prokomie Gdynia dokąd ściągnie ich Jeklin, nowy szef klubu. Powinni tam dołączyć do np. Łukasza Koszarka. Wtedy Prokom będzie miał fajny zespół, którego gra w Eurolidze zainteresuje nas bardziej niż w tym sezonie. A Ponitka będzie komentował mecze naprawdę tylko w wolnej chwili. niedziela, 26 lutego 2012, cegieu
Komentarze
2012/02/28 16:27:00
Mówimy o nastoletnim koszykarzu, który za jakiś czas ma być liderem naszej kadry, a to zmienia postać rzeczy czytamy komentarz do skandalu w TBL. Zawodnik Ponitka byłby może usprawiedliwiony, bo jego klub nie płaci mu pieniędzy, zagwarantowanych kontraktem, a żyć podobno trzeba, gdyby nie ten drobny fakt, że jest nadzieją polskiej koszykówki.
Profesjonalny zawodnik o piątej rano w przeddzień meczu grzecznie śpi z rączkami na kołderce. Zawodnik Ponitka profesjonalny wobec tego nie jest, a to już grzech ciężki. Dla przyszłego lidera kadry niewybaczalny. To co z tego, że zawodnik P. nie otrzymuje wynagrodzenia? Rodziców nie ma czy co? Mody przecież jeszcze, niech nie przesadza, inni w jego wieku towoda sodowa do głowy mu uderza, idol medialny, patrzcie go Proponuję zawodnika Ponitkę ukarać. Przykładowo, żeby innym broń boże podobne pomysły do głowy nie przychodziły. Tylko najpierw poproszę o odznaczenie odpowiedzialnych za taki stan rzeczy (zakładając oczywiście, że Mateusz tak naprawdę miał na względzie po pierwsze podreperowanie finansów). Panią Prezes Dolecką na początek uhonorowałabym jakąś ministerialną nagrodą (Złota Mucha brzmi nieźle) za zlikwidowanie problemu sportu w Warszawie (no dobra, po sezonie koszykarzy i siatkarzy, może jeszcze dociągną parę miesięcy). Pana Prezesa TBL (Mucha Srebrna) za profesjonalną weryfikację finansów klubowych w TBL i stworzenie do niej odpowiednich mechanizmów. Paru innych, których tu już nie wymienię. Wiem, ten medal ma dwie strony i nawet jakąś krawędź. Wiem, że Mateusz akurat nie musiał mieć na względzie finansów. Nowe doświadczenie, przygoda telewizyjna, fajna zabawa To już oczywiście gorzej dla niego, bo nie myślał o konsekwencjach na meczu. To, że ten mecz (pierwszy z czternastu ostatnich) jest o nic, nie ma tu wiele do rzeczy. Ale czy naprawdę ci młodzi ludzie muszą robić dobrą minę do złej gry? Czy muszą szukać innych klubów, żeby pozbyć się widma windykatorów spod drzwi? Czy fakt, że ich po prostu oszukano, ma pozostawać przez nich niezauważony? W imię ducha sportowego i idei współzawodnictwa? Tak. Mamy zdolną młodzież, jak pięknie napisał Szczepan Radzki. Najpierw wykańczają ją niedouczeni trenerzy, potem oszukują nieudolni prezesi, a potem, jeśli naprawdę jest zdolna i ma wiele szczęścia (jak to być może będzie w przypadku Mateusza) po prostu opuści ten dziwny kraj, który raczej trzeba zaorać w całości, nie ograniczając się do grządki z napisem koszykówka. |
|
Podobnie ma się sytuacja w akademickiej sekcji basketu na pw, w której gram. Niedawno padl pomysl zagrania w amatorskiej lidze w warszawie, zeby zwiekszyc ilosc meczow w tygodniu, to klub nie byl w stanie zaplacic za nas wpisowego, ktore jak na klub ekstraklasowy, powinno byc kwestia groszowa..