A skull full of basketball maggots
Blog > Komentarze do wpisu
Jak zaświeciła gwiazda Kurka

Najpierw było tak: był długi, chudy i nic nie umiał. Wyglądał trochę jak pająk, nie bardzo potrafił poruszać się na parkiecie.


Bartosz Kurek. 23 lata, 205 cm wzrostu, 107 kg wagi. 352 cm zasięgu w ataku, 323 cm w bloku. Przyjmujący PGE Skry Bełchatów i reprezentacji Polski.

Ma oficjalne forum fanów, na którym zarejestrowanych jest 324 internautów, kilka nieładnych stron internetowych (brak uporządkowanej oficjalnej). Uważany jest za ciacho, a przy wpisywaniu w wyszukiwarkę Google'a jego imienia i nazwiska w drugim linku pojawia się "Bartosz Kurek z dziewczyną", a w trzecim "Bartosz Kurek z dziewczyną 2011".

Jest szczęśliwy, jak ma dużo wolnego czasu i może spać do południa. Jego ulubiony zespół to Arctic Monkeys. Gustuje w kobietach inteligentnych, ewentualnie rudych. Poleca twórczość Eduardo Mendozy.

Jest kandydatem na najlepszego siatkarza świata.

Dokonania Kurka z ostatnich trzech lat są doskonale znane, nie ma sensu przepisywać Wikipedii. O wiele ciekawsza jest odpowiedź na proste pytanie: skąd wziął się Bartosz Kurek?

Urodził się w Wałbrzychu, ale dorastał w Nysie, gdzie jego ojciec - reprezentant Polski Adam Kurek - w połowie lat 90. odnosił sukcesy z miejscową Stalą. Po treningach i meczach taty pod siatką musiał błąkać się mały Kurek.

Pojawił się na boisku jak tylko nauczył się chodzić. Podbijał sobie balonik. Pierwszy kontakt z normalną piłką miał w wieku ośmiu lat. Zawsze się wyróżniał wzrostem na tle rówieśników, wiadomo było, że urośnie wysoko.

Tak wspominał początki Bartosza Adam Kurek, od którego słów zaczyna się ta notka. Jak mówił o nich pięć lat temu serwisowi Reprezentacja.net obecny gwiazdor kadry?

Tata zrobił swoje przez to, że był siatkarzem. Nie namawiał mnie do uprawiania siatkówki. Nie musiał tego robić. Ja sam przychodziłem na mecze, czasem nawet jeździłem na spotkania wyjazdowe. Obyłem się z tą atmosferą i spodobało mi się.

W trzeciej klasie szkoły podstawowej przeniosłem się do klasy o profilu siatkarskim. Tam w Uczniowskim Klubie Sportowym Nysa moim trenerem był pan Roman Palacz. Z tym trenerem pracowałem od początku aż do mojej gry w seniorach w klubie AZS Nysa.

No właśnie, początek gry w seniorach. Nastąpił dość wcześnie, bo w 2004 roku, czyli w wieku 16 lat. Kurek debiutował wówczas w AZS, który występował w ekstraklasie - młodziutki przyjmujący furorę robił już w meczach towarzyskich, dobrze spisywał się też w lidze. Był najskuteczniejszym zawodnikiem AZS np. w prestiżowym spotkaniu z Mostostalem Kędzierzyn-Koźle - zdobył 15 punktów, ale jego zespół przegrał 1:3 i Kurek mówił:

Zagrałem odważnie, bo tak każe mi trener. Musimy walczyć w każdym spotkaniu, aż w końcu uda nam się wygrać

Inny ważny mecz - w Rzeszowie z Resovią - i cytat z lokalnej "Gazety Wyborczej":

Gospodarze na dobrą sprawę nie wiedzieli, co się dzieje, nie grzeszyli także dokładnym przyjęciem, nie wspominając o bloku. Bo ten nie istniał. A w jeszcze większe oszołomienie wprowadzał ich 16-letni Bartosz Kurek. - Grało się fantastycznie, pierwszy raz występowałem przed tak liczną publicznością. Szkoda, że dobre momenty przeplatałem wyjątkowo kiepskimi - surowo oceniał swą postawę Kurek.

Debiutujący w PLS młodzian z Nysy, objawienie sezonu, nie miał respektu dla doświadczonych rywali. Kiedy zaliczył asa, a po chwili potężnie huknął ze skrzydła - było już 17:10 dla przyjezdnych. Rzeszowianie byli bezradni, a kiedy spostrzegli, że to nie sen - zabrali się do odrabiania strat. Było już jednak za późno.

Zaraz! Wspomniałem już, że w debiutanckim sezonie syn Bartosz Kurek grał na boisku obok ojca Adama Kurka?


Kurek senior (dla porządku - 196 cm wzrostu), ówczesny kapitan AZS Nysa, to ten drugi z lewej. I ciekawostka - Adam Kurek pracował równocześnie w straży pożarnej i kończąc karierę nie mógł brać udziału w pełnym cyklu treningowym drużyny.

Z tatą grało mi sie fajnie, było sympatycznie. Bardzo dobrze wspominam ten okres. Musze powiedzieć, że było mi łatwiej zbierać pierwsze siatkarskie szlify, kiedy obok siebie miałem ojca, a nie kolegę, który zawsze traktuje cię inaczej niż tato. Nie miałem nigdy taryfy ulgowej, ale to zawsze był ktoś, komu mogłem zaufać i na kogo mogłem liczyć. Owszem, zwracał mi uwagę, ale zawsze były to cenne rady, a nie taka sztuka dla sztuki.

Tyle o grze z tatą Bartosz, który - po bardzo dobrym sezonie - szybko dostał oferty z Olsztyna, Jastrzębia i Kędzierzyna. Tym bardziej, że w lecie 2005 roku Kurek był już złotym medalistą i najlepszym atakującym mistrzostw Europy kadetów. Dwie pierwsze oferty pod względem finansowym były lepsze niż ta trzecia, ale Adam Kurek tak tłumaczył wybór Mostostalu:

Do Kędzierzyna z Nysy mam 70 km i w każdej chwili mogę do syna pojechać i - co tu dużo mówić - mieć go pod jakąś kontrolą. A do Olsztyna jest 600 km. Po drugie, w Olsztynie i Jastrzębiu jest tylu klasowych zawodników, że Bartek nie miałby szans gry. A mnie głównie o to chodzi, by się rozwijał.

Pieniądze? Mówi Bartosz:

Jako 16-letni chłopak byłem naprawdę zaskoczony wysokością kontraktu.

W Kędzierzynie Kurek został także zaskoczony przez jednego z dziennikarzy, o czym opowiedział odpowiadając później na pytanie o najdziwniejsze pytanie wywiadu, jakie usłyszał:

Pytania nie pamiętam, ale... cały wywiad. Kiedyś w Kędzierzynie podszedł do mnie jeden z dziennikarzy i przeprowadził wywiad, myśląc, że jestem z Arkiem Olejniczakiem. Ja pociągnąłem to do końca. Dziennikarz pomylił nas, bo obaj przyszliśmy z Nysy.

W Kędzierzynie Kurek rozwijał się tak, że w 2007 roku zadebiutował w kadrze Raula Lozano - w meczu z Argentyną zagrał przez półtora seta, zdobył dziewięć punktów i... skręcił nogę. Po debiucie na pytanie o sportowe marzenie odpowiedział tak:

Największe to zdobyć medal olimpijski. A małe, by w każdym kolejnym meczu grać lepiej.

Po zakończeniu trzyletniego kontraktu z klubem z Kędzierzyna Kurek nie miał wyboru i w Polsce mógł iść tylko do Skry. I poszedł, ale nie bez problemów. W lecie 2008 roku "Gazeta" pisała:

Spór o to, w jakim klubie kolejny sezon rozegra 20-letni Bartosz Kurek, trwa od kilu miesięcy. Siatkarz chce występować w ekipie PGE Skry Bełchatów, a klub potwierdza, że czeka na niego miejsce w składzie. Problem w tym, że według działaczy Zaksy Kurek jest wciąż zawodnikiem kędzierzyńskiego klubu i powinien w nim rozegrać kolejny sezon. W trzyletniej umowie, która skończyła się 30 czerwca, był bowiem zapis, że w przypadku, gdy siatkarz nie będzie chciał przedłużyć kontraktu, ma o tym poinformować trzy miesiące przed jego wygaśnięciem. Jeśli tego nie zrobi, zarząd ma prawo przedłużyć z nim umowę na kolejny rok.

Menedżer Kurka Ryszard Bosek skierował sprawę do sądu polubownego przy Polskiej Lidze Siatkówki, ale ostatecznie prezesi klubów dogadali się między sobą, Zaksa dostała za Kurka pieniądze - podobno kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Kurek trafił do Skry i... Już pisałem - wiemy, co było potem.


PS Skąd ta notka? Z ciekawości. Wybrałem Kurka - z pomocą internautów - Sportowcem Lata 2011 i zwyczajnie chciałem poznać go lepiej. Jest w końcu jedną z największych gwiazd polskiego sportu.

PS 2 "Who the Fuck Are Arctic Monkeys" uważam za genialny tytuł płyty.

piątek, 23 września 2011, cegieu

Polecane wpisy

Komentarze
2011/09/23 21:01:00
Dziękuję za ten artykuł :) Wiele osób postrzega ostatnio Bartka przez pryzmat jego "podejście" do dziennikarzy/mediów/kibiców. Dla mnie jednak ważne jest tylko to, jakim jest sportowcem, a Bartek Kurek niedługo będzie sportowcem doskonałym. Każdy kibic siatkówki powinien przeczytać Pański artykuł, żeby przekonać się, że Bartek Kurek zaczął swoją karierę dużo wcześniej niż przed wybuchem jego formy na ME w 2009 roku. Nie każdy o tym wie. Także jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam :)
-
2011/09/23 21:13:17
fajny wpis! Miło się czytało! Gratki!
-
2011/09/23 22:04:50
Bardzo udany artykuł. Takich graczy potrzebuje Polska.
Super się czytało!
Dziękuję.
-
2011/09/23 23:54:12
swoją drogą "who the..." to nawiązanie do dokumentu "who the fuck is pete doherty?"

dobry tekst, który zresztą nasuwa refleksję, że wśród siatkarzy ludzi, którzy mają jakieś zainteresowania (lubią czytać, słuchają czegoś, etc.) jest więcej niż wśród piłkarzy.
-
2011/09/24 08:06:44
A może piłkarzy - innych sportowców - się o to po prostu nie pyta?

Kurek odpowiadał o pozasportowe zainteresowania podczas czatu z kibicami - nie pamiętam rozmowy z nim w mediach, w którym dziennikarz zadałby takie pytania. Przed/po meczach czy treningach zwykle nie ma na to czasu...
-
2011/09/24 18:03:50
@paulaxj
Trochę się zagalopowałaś - każdy "kibic siatkówki" wie, że kariera Kurka rozpoczęła się na długo przed 2009 rokiem. Więc nie wiem skąd taki tekst znalazł się w Twoim komentarzu. No chyba, że masz na myśli jakieś kurkofanki, które nie do końca wiedzą, co to jest siatkówka, ale oglądają, bo " Bartuś tam gra, a ja go kocham". No ale wtedy nie można mówić o takich ludziach, że są kibicami siatkówki;)
A co do autora i jego tekstu - całkiem przyjemnie się czyta (tekst). Luźno i ciekawie napisany. Chociaż ja zwykłam czytać różne wywiady, czaty itp z wieloma zawodnikami. I te "rude kobiety" to była żartobliwa odpowiedź na pytanie "blondynki czy brunetki". Więc nie dawałabym jako pewnik, że lubi on rude:P Ale to jest akurat mało istotne;) Tak tylko piszę;)