A skull full of basketball maggots
Blog > Komentarze do wpisu
Bohater Turowa

Po świetnym meczu Asseco Prokomu Gdynia z PGE Turowem Zgorzelec można się zachwycać obroną obu drużyn, dramaturgią, akcjami Torey'a Thomasa, Michała Gabińskiego, Filipa Widenowa i Tommy'ego Adamsa w ostatniej minucie. Mistrzowie Polski pokonali silny Turów 73:72 w spotkaniu, które bez ryzyka można uznać za jedno z najlepszych - jeśli nie najlepsze - w tym sezonie.

Ja chcę jednak napisać o koszykarzu, który akurat w kluczowych akcjach dobrze nie zagrał - w ostatniej minucie spudłował z czystej pozycji za trzy, potem łatwo dał się ograć Widenowowi 20 sekund przed końcem.

fot. figurski.com.pl

Konrad Wysocki w końcówce mógł się spisać lepiej, ale dwie gorsze akcje z 40. minuty nie zmieniają faktu, że polski reprezentant Niemiec imponuje mi w tym sezonie bardzo. Gdybyśmy przyznawali nagrodę dla koszykarza Tauron Basket Ligi, który zrobił największy postęp, to prawdopodobnie głosowałbym właśnie na niego.

Spójrzmy na statystyki - w sezonie 2009/10 Wysocki grał w Turowie po 22 minuty w meczu, teraz po 29. Z 7,9 punktu na mecz, skoczył na 10,8. Skuteczność z gry: z 44 proc. na 53 proc., w tym z 28 na 41 proc. za trzy. Rzuty wolne: z 66 na 74 proc. Zbiórki: z 5,6 na 6,9. Skrzydłowy Turowa utrzymał średnie asyst i przechwytów, a także strat, minimalnie poprawił się w blokach.

Powyższe liczby są wymowne, ale nie mówią wszystkiego o grze Wysockiego, który z drugoplanowego raczej zawodnika od czarnej roboty w zawodzącym zespole, stał się obecnie jednym z kluczowych koszykarzy pewniaka do medalu. W wyrównanej drużynie Turowa, gdzie bardzo dobre mecze miewają też Torey Thomas, Marko Brkić, David Jackson, Robert Tomaszek czy Ivan Koljević jednego lidera nie ma, ale od Wysockiego zależy wiele.

Jakub Wojczyński z "Przeglądu Sportowego" wykazuje, że w zaciętych końcówkach skrzydłowy Turowa dostaje piłkę i podejmuje decyzje rzutowe. Fakt, nie trafia, ale znaleźlibyśmy w tym sezonie kilka spotkań, w których Wysocki zdobywał ważne punkty, niekoniecznie w ostatnich sekundach.

Reprezentant Niemiec wnosi także do drużyny wartości niepoliczalne - jest walczakiem, emocjonalnie, pozytywnie reaguje po udanych akcjach, często podkreśla, jak ważna jest zespołowa gra Turowa. Okazuje złość po porażkach - po przegranym finale Pucharu Polski z AZS Koszalin w 2010 roku, widziałem w jego oczach łzy. Jest idealnym graczem do każdego zespołu - poświęca się dla drużyny, nie odpuszcza, bije się o każdą piłkę.

Na dodatek Wysocki jest koszykarzem doświadczonym (z reprezentacją Niemiec grał m.in. na igrzyskach w Pekinie) i uniwersalnym - przy wzroście 200 cm nieźle radzi sobie i na obwodzie, i pod koszem. Kto wie, jeśli Turów spotka się w play-off z Prokomem, to może Wysocki okaże się godnym przeciwnikiem dla zdrowego Qyntela Woodsa?

Turów w tym sezonie nie ma gwiazd, ale ma bardzo dobrych graczy, którzy chcą i potrafią walczyć. A Wysocki - moim zdaniem - jest w tym najlepszy.

PS Tuż po debiucie Wysockiego w polskiej lidze jego historię przedstawił mój kolega z "Gazety Wyborczej" Tomasz Welc.

PS 2 W drugim czwartkowym meczu Igor Milicić (AZS Koszalin) był o jedną asystę od triple-double. Chorwat z polskim paszportem zdobył 10 punktów, 12 zbiórek i dziewięć asyst. Gdyby wykonał jedno ostatnie podanie więcej, zostałby ósmym koszykarzem z udokumentowanym triple-double w PLK. Szkoda, że Miliciciowi się to nie udało, bo ostatnie takie osiągnięcie miało miejsce 1181 dni temu...

środa, 16 marca 2011, cegieu

Polecane wpisy

Komentarze
2011/03/17 16:30:37
Rzeczywiście Wysocki podejmuje decyzje rzutowe w najważniejszych momentach, gorzej z trafianiem. Ale wczoraj na zakończenie pierwszej kwarty trafił z nieprawdopodobnej pozycji.

Panie Łukaszu, obserwowałem wczoraj poczynania Igora co prawda na plk.pl, podobno Reese dostał podanie od Igora, ale odgwizdano mu kroki. Miejmy nadzieje, że z Siarką uzyska triple-double.
-
2011/03/17 23:49:52
zmień mistrzu kolorki bo oczy bolą od czytania
-
2011/03/21 00:03:28
dokładnie tak było... 40-50sek do końca, pressing Kotwicy, za plecami obrońców ucieka gdzieś Reese i znajduje się sam pod koszem, naciskany Igor podaje Resse'owi piłkę półtora metra od kosza, wokół nikogo, a Reese (grający zresztą w tym meczu perfekcyjnie) zamiast iść od razu w górę albo zrobić kozioł i spokojnie załadować piłkę z góry przez nikogo nie atakowany... robi krok do przodu bez kozła, przed wyjściem w górę... ewidentne kroki, które wynikły - jak mówił sam Reese - z tego, że nie wiedział w tym ułamku sekundy czy jeśli zrobi kozioł, to Igor dostanie asystę czy nie ;)
Wściekły byłem jak cholera, bo od 3 kwarty było już wiadomo, że Igor powalczy w tym meczu o triple-double (ps. myślałem nawet, że to byłoby pierwsze t-d w PLK od 6-7 lat, o Dixonie jakoś nie pamiętałem). Szkoda, że sam Igor, Karol i cała drużyna zorientowali się, że jest tak blisko dopiero na 2 min przed końcem, gdy Igor nagle po zejściu z boiska wrócił na parkiet, walcząc o brakujące 2 asysty i 2 punkty. Prawie się udało. A ja dziękuję za statystyki live ze str PLK i internet w komórkach, bo dzięki temu były w tym meczu emocje do końca :)